"Die Zeit" to czołowy, nieco staromodny, tygodnik niemiecki. Opublikował właśnie tekst, który już po przeczytaniu tytułu powinien budzić pozytywne emocje w Polsce: Nie ma żadnych "polskich obozów koncentracyjnych".
Autorka z pełnym zrozumieniem odnosi się do procesu, który sędziwy były więzień Auschwitz Karol Tendera wytoczył niemieckiej telewizji publicznej ZDF za użycie takiego określenia. Zastanawia się, czy sam 93-letni Tendera i szerzej Polacy, którzy wyłapują błędy, nie są przewrażliwieni i małostkowi, przecież błędy się zdarzają, a jak się je poprawi, to co za problem? Z jej tekstu wynika, że problem istnieje.
To nie Polacy go torturowali
- Chodzi o coś więcej niż fałszywe sformułowanie - wyjaśnia dziennikarka "Die Zeit" Alice Bota.
Kiedy Karol Tendera w swoim małym krakowskim mieszkaniu opowiada swoja historię, jasne się staje, że w procesie "chodzi też o jego przeszłość, o historię zagłady i przetrwania i o prawdę Karola Tendery, który czuje się tym błędnym określeniem sprowokowany, bo dotyka jego samego, grozi mu odebraniem jego własnej historii. Przecież to nie Polacy go bili i torturowali, tylko Niemcy".