Reklama

Pocieszające wieści z Niemiec w sprawie "polskich obozów"

Na portalu czołowej niemieckiej gazety ukazał się tekst wyjaśniający, dlaczego Polacy nie tolerują określenia "polskie obozy". Najbardziej pocieszające są komentarze czytelników.

Aktualizacja: 06.02.2015 17:04 Publikacja: 06.02.2015 16:04

Pocieszające wieści z Niemiec w sprawie "polskich obozów"

Foto: Fotorzepa/P. Guzik

"Die Zeit" to czołowy, nieco staromodny, tygodnik niemiecki. Opublikował właśnie tekst, który już po przeczytaniu tytułu powinien budzić pozytywne emocje w Polsce: Nie ma żadnych "polskich obozów koncentracyjnych".

Autorka z pełnym zrozumieniem odnosi się do procesu, który sędziwy były więzień Auschwitz Karol Tendera wytoczył niemieckiej telewizji publicznej ZDF za użycie takiego określenia. Zastanawia się, czy sam 93-letni Tendera i szerzej Polacy, którzy wyłapują błędy, nie są przewrażliwieni i małostkowi, przecież błędy się zdarzają, a jak się je poprawi, to co za problem? Z jej tekstu wynika, że problem istnieje.

To nie Polacy go torturowali

- Chodzi o coś więcej niż fałszywe sformułowanie - wyjaśnia dziennikarka "Die Zeit" Alice Bota.

Kiedy Karol Tendera w swoim małym krakowskim mieszkaniu opowiada swoja historię, jasne się staje, że w procesie "chodzi też o jego przeszłość, o historię zagłady i przetrwania i o prawdę Karola Tendery, który czuje się tym błędnym określeniem sprowokowany, bo dotyka jego samego, grozi mu odebraniem jego własnej historii. Przecież to nie Polacy go bili i torturowali, tylko Niemcy".

Reklama
Reklama

- Ten tekst jednoznacznie mówi, jakie jest stanowisko Niemców, którzy myślą - podkreśla w rozmowie z "Rz" Krzysztof Ruchniewicz, historyk, profesor z Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizujący się w sprawach niemieckich.

Z komentarzy: obozy pozostaną niemieckie

W tekście jest też mowa, jak często "polskie obozy" pojawiają się w zagranicznych mediach (110-130 razy rocznie), w tym czasem i w niemieckich. Na stronie internetowej tygodnika tekst dotarł wczoraj na pierwsze miejsce najbardziej czytanych (teraz już go tam nie ma). Doczekał się wielu komentarzy (w piątek po południu było ich 237).

Wielu wpisujących chwali działania Karola Tendery. Najpopularniejszy jest komentarz wyrażający "pełne duchowe poparcie" oraz sugerujący, że kłamstwo o "polskich obozach" powinno być karane tak samo jak kłamstwa w sprawie Holokaustu. "To są niemieckie obozy zagłady i takimi pozostaną" - pisze inny komentator.

Trzeci proces

Proces rozpoczął się w Krakowie w tym tygodniu. Karola Tenderę reprezentuje kancelaria Lecha Obary z Olsztyna, która wcześniej wytoczyła podobne procesy przed polskimi sądami innym niemieckim mediom (dziennikowi "Die Welt" i internetowej redakcji tygodnika "Focus").

Reklama
Reklama

Podstawą są artykuły 23 i 24 polskiego kodeksu cywilnego o obronie dóbr cywilnych. - W Polsce katalog dóbr cywilnych jest otwarty, można więc do niego zaliczyć prawo do godności czy tożsamości narodowej - podkreśla w rozmowie z "Rz" mecenas Obara.

- Zależy nam na jak najkrótszej drodze procesowej, pan Tendera jest w zaawansowanym wieku. Wystąpiliśmy o przeprosiny dla niego. Ubolewanie to za mało, bo słowa ubolewania nie oznaczają, że redakcja zdaje sobie sprawę, że wyrządziła krzywdę panu Tenderze - mówi Lech Obara, dodając, że jego kancelaria walczy o to, by przeprosiny i obietnica, że "polskie obozy" nie pojawią się w ZDF, ukazały się na stronie internetowej tej telewizji (i były tam przez miesiąc), a także w polskich dziennikach - "Gazecie Wyborczej" i "Rzeczpospolitej".

Redakcje przyznają się do błędu

Film dokumentalny, który uraził byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Karola Tenderę, telewizja ZDF nadała w listopadzie 2013 roku. Była w nim mowa o "polskich obozach zagłady Auschwitz i Majdanek".

Na portalu telewizji (zdf.de) nie ma już tego filmu.

- Nie spotkałem dotąd niemieckiej gazety, która po zwróceniu jej uwagi, że użyła określenia "polskie obozy", nie przyznała się do błędu i jednoznacznie się od tego nie odcięła, publikując sprostowanie i poprawiając artykuł w wersji internetowej. Takie nazwy w Niemczech nie przechodzą - mówi prof. Ruchniewicz, którego zdaniem w Polsce się nie dostrzega, że niemieckie media reagują na błędy swoich dziennikarzy i korygują je.

Reklama
Reklama

Prof. Ruchniewicz był współinicjatorem wystąpienia historyków polskich do największego stowarzyszenia historyków w Niemczech, do którego należą także nauczyciele, co doprowadziło do wydania rok temu przez tą organizację oświadczenia w sprawie "polskich obozów". - Jest w nim jednoznaczne potępienie używania tego określenia - przypomina Ruchniewicz.

Numer 100430

W tekstach na stronie telewizji ZDF zazwyczaj używa się teraz krótkiego określenia "obóz koncentracyjny (albo zagłady)", bez dodatku "nazistowski", ani tym bardziej "niemiecki".

Autorka tekstu w "Die Zeit" podkreśla na zakończenie, że bozy Majdanek i Auschwitz były niemieckie" założone w Generalnej Guberni, polskim terytorium, które od 1939 roku było pod okupacją niemiecką". I "W jednym z tych obozów cudem przeżył Karol Tendera, numer 100430, który dzisiaj zaskarża niemiecką telewizję"

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama