Reklama
Rozwiń
Reklama

Procedury to nie wszystko

Rozmowa z Jakubem Benke, pilotem, prezesem spółki lotniczej Blue Jet

Publikacja: 30.03.2015 21:06

Procedury to nie wszystko

Foto: materiały prasowe

Rzeczpospolita: Dokumentacja medyczna podlega w Niemczech restrykcyjnym przepisom o ochronie prywatności. Dlatego linie Germanwings nic nie wiedziały o problemach psychicznych Andreasa Lubitza, drugiego pilota rozbitego airbusa. Czy pan ma wgląd do dokumentacji medycznej swoich pilotów?

Jakub Benke: Przyznam szczerze, że nawet nie wiem, czy mam jakieś prawa w tym zakresie. Ale zatrudniam jedynie pilotów, którzy mają ważne orzeczenia lotniczo-lekarskie I klasy. Jeżeli lekarz narzucił jakieś ograniczenia, to są one odnotowane (np. obowiązek latania w okularach). Teoretycznie powinna to być dla mnie gwarancja, że pod względem fizycznym i psychicznym pilot jest zdolny do wykonywania zawodu. System wymaganych prawem badań powinien uchronić linie od tego typu problemów.

I chroni?

Ostatnia katastrofa pokazała, że nie zawsze. Przy kursie na licencję pilota przechodzi się badania lekarskie, ale dotyczą one głównie zdrowia fizycznego. Chodzi szczególnie o to, aby pilot był zdolny do kontrolowania samolotu i aby tej kontroli nagle nie utracił. Dlatego bada się serce, wzrok itd. Kontrole są regularnie powtarzane, zwykle co rok, a powyżej pewnego wieku nawet co pół roku. Jednak badania okresowe są mniej złożone niż badania wstępne, tym bardziej więc nie obejmują psychiatrii.

Nie ma przepisów, które nakazywałyby badania psychologiczne?

Reklama
Reklama

Są regulacje, które nie pozwalają latać z zaburzeniami psychicznymi, ale nie ma obowiązku badań. Praktyka jest taka, że dopiero gdy lekarz orzecznik stwierdzi coś podejrzanego w zachowaniu pilota, kieruje go na konsultację psychiatryczną. Zdecydowana większość nie jest więc takim badaniom poddawana. Lekarz orzecznik na rozmowę z pilotem poświęca kilka minut. Jak wielkie problemy psychiczne musiałby mieć zatem pilot, by dało się je zauważyć? Oczywiście przepisy zobowiązują go do informowania o problemach zdrowotnych. Tylko że jeśli chce latać za wszelką cenę, może je po prostu zataić.

Nawet jeśli lekarz nic nie zauważy, to przecież koledzy z pracy powinni...

W małych liniach, jak nasze – jak najbardziej. Jednak w dużych nie jest już tak różowo. Tam kapitan często przychodzi na lot i siada do kokpitu z pierwszym oficerem, którego nigdy wcześniej nie widział. Wierzy się, że ci piloci są wyszkoleni w identyczny sposób, stosują się do tych samych procedur, dlatego nie muszą się znać. Problem tkwi w tym, że system i przepisy nie wszystko są w stanie załatwić.

— rozmawiał Michał Płociński

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama