Trwa ukraińska kontrofensywa. Rosja zbroi ochotników z pogranicza

Rosyjskie władze zaczęły rozdawać broń oddziałom ochotników w rejonach graniczących z Ukrainą, wywołując niepokój o integralność kraju.

Aktualizacja: 04.08.2023 06:51 Publikacja: 04.08.2023 03:00

O spektakularne zmiany przebiegu linii frontu (na zdjęciu ukraińskie umocnienia niedaleko Doniecka)

O spektakularne zmiany przebiegu linii frontu (na zdjęciu ukraińskie umocnienia niedaleko Doniecka) coraz trudniej

Foto: Genya SAVILOV / AFP

– Przekazaliśmy pierwsze sztuki broni palnej najlepiej wyszkolonym. Regulamin ich użycia zostanie określony dodatkowo, później – powiedział gubernator obwodu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow, który od jesieni ubiegłego roku domagał się od Kremla zgody na zbrojenie takich oddziałów.

Prywatne armie

Po wrześniowej kontrofensywie ukraińskiej władze przygranicznych rosyjskich regionów zaczęły naciskać na Moskwę, by pozwoliła formować dodatkowe miejscowe oddziały złożone z ochotników. W części obwodów nazywają je „drużynami ludowymi”, w innych „oddziałami samoobrony” albo „oddziałami obrony terytorialnej”.

Czytaj więcej

Ukraińska ofensywa dyplomatyczna pod presją czasu

Kreml ostatecznie wydał zgodę po serii ataków na pogranicze rosyjskich ochotników z Ukrainy oraz buncie najemników Jewgienija Prigożina. Teraz broń rozdają w obwodach biełgorodzkim i kurskim, w kolejce czeka orłowski, choć wcale nie graniczy z Ukrainą i nie został dotknięty działaniami wojennymi.

– Pucz (Prigożina) pokazał, że resorty mundurowe nie podejmują działań, dopóki nie dostaną rozkazu „z góry”. A to zajmuje dużo czasu. Panuje chaos w zarządzaniu. A gubernatorzy chcą mieć pod ręką jakieś paramilitarne formacje – wyjaśniał politolog Aleksandr Morozow w rozmowie z dziennikarzami.

Czytaj więcej

Ukraińska kontrofensywa. Co wojsko musi zrobić, by osiągnąć sukces na południu kraju?

Formalnie „oddziały obrony terytorialnej” istniały już wcześniej, jednak nie wiadomo było, jak mają działać, co mogą robić i kto ma nimi dowodzić. Obecnie rosyjski parlament przyjął ustawę regulującą działalność „prywatnych firm wojskowych” (takich jak Grupa Wagnera). Nie czekając na aprobatę prezydenta, w oparciu właśnie o nią gubernatorzy zaczęli uzbrajać swoje „prywatne armie”, podlegające tylko im. Eksperci zaczęli mówić, że ustawa o „prywatnych firmach wojskowych” to prosta droga do zbrojnego separatyzmu poszczególnych regionów.

– Obowiązkowo będą z nimi (oddziałami samoobrony – red.) przedstawiciele władz państwowych, bo inaczej nie może być. (…) To znaczy, nie wiem, ale ja bym tak zrobił – mówił lider Związku Weteranów Afganistanu Franc Klincewicz.

Miłe zajęcie

Niepokój z powodu szybkiego tworzenia „gubernatorskich armii” odczuwa chyba i Kreml. – Wszystkie mechanizmy kontrolne, oczywiście powinny być dokładnie stosowane – mówił rzecznik prezydenta, pytany, kto będzie odpowiadał za rozdaną broń.

Czytaj więcej

Wojna w Ukrainie. Ruszył dawno oczekiwany atak wojsk ukraińskich

– Broń łatwo rozdać, ale potem z tego może być naprawdę poważny problem – wahał się jednak senator Władimir Kożin.

Na razie samoobrona obwodu biełgorodzkiego liczy ok. 3 tys. ludzi i uzbrojono ją częściowo w myśliwskie karabiny (choć robione na bazie kałasznikowa). W sąsiednim obwodzie kurskim rozdano 300 zwykłych karabinów. – Wojskowe możliwości takich gubernatorskich formacji będą dość nikłe. Reżim więc uważa, że nie będą stanowiły zagrożenia dla niego – sądzi Morozow.

Inni mówią o tych „gubernatorskich batalionach”, że to „na dużą skalę symulacja wojny ludowej” i poparcia Kremla. – W pewnym sensie to jednak przyznanie się do słabości władzy centralnej. (…) Ich formowanie demonstruje upadek autorytetu tej władzy. A na pewno poczucie niepewności gubernatorów – sądzi Morozow.

Są na pewno kolejną oznaką decentralizacji użycia siły wojskowej w Rosji. Mimo że formalnie najemnicy Wagnera zostali spacyfikowani, na ich miejsce nadchodzą kolejni, tym razem opłacani przez największe rosyjskie koncerny. Wcześniej już odnotowano obecność na froncie oddziałów utrzymywanych przez Gazprom. Teraz okazało się, że i inne giganty – m.in. Novatek i Rusal – finansują formacje najemnicze.

– Nowy bunt nie za górami. Putin jest tego świadomy i jego otoczenie również. To, co Putiowi udało się w ciągu 20 lat rządów, to afrykanizacja Rosji. A w Afryce zmiana władz poprzez zbrojny pucz to miłe zajęcie – rosyjski opozycjonista i były oligarcha Leonid Niewzlin przewiduje do czego to w końcu doprowadzi.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 846
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 845
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 844
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 842
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Świat
W Tajlandii urodziły się bliźnięta słoni. "To cud"
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 841