Reklama

Bunt wagnerowców podkopał władzę Władimira Putina

Najemnicy Grupy Wagnera, należącej do Jewgienija Prigożyna, omal nie wdarli się do stolicy kraju, przejechawszy po Rosji prawie 1000 kilometrów, nie zatrzymani przez wojska rządowe.
Bunt wagnerowców podkopał władzę Władimira Putina

Foto: Roman ROMOKHOV / AFP

– Okazało się, że jego reżim jest o wiele słabszy, niż sądzono. Przez krótki czas wydawało się wręcz, że rosyjskie państwo straciło kontrolę nad bezpieczeństwem kraju – mówi „Rzeczpospolitej” niemiecki ekspert Stefan Meister.

Sam przywódca puczu był w Rostowie. Kiedy po niespełna dwudniowej rebelii wycofywał swe oddziały, mieszkańcy miasta żegnali jego i najemników brawami (na zdjęciu), a wracające posterunki policji witali gwizdami. Mimo że Prigożyn zgodził się wyjechać na Białoruś, pozostawił za sobą podzieloną armię (na swoich zwolenników i Putina), osłabionego politycznie prezydenta i elitę władzy, która ze strachu przed nim uciekała do Turcji i Azerbejdżanu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama