Cypryjski rząd znalazł się w ogniu krytyki opozycji tuż po ataku do jakiego doszło na Syrię - m.in. dzięki wykorzystaniu bazy RAF na Cyprze.

- Nie chcemy, aby Cypr był wmieszany w jakąkolwiek wojskową operację - mówił Stefanos Stefanou, rzecznik Postępowej Partii Ludzi Pracy (AKEL), głównej partii opozycyjnej.

- Z naszego punktu widzenia istnienie brytyjskiej bazy (na Cyprze) to anachronizm i temat ten powinien zostać poruszony w rozmowach z brytyjskim rzadem - dodał.

W ataku na Syrię wzięły udział cztery brytyjskie myśliwce Tornado, które wystrzeliły osiem rakiet w cel na zachód od Hims (celem był magazyn, w którym miał być składowany sarin).

Baza w Akrotiri była już wcześniej wielokrotnie wykorzystywana przez brytyjskie myśliwce atakujące cele w Syrii w czasie nalotów, których celem były siły Daesh.

W bazie Akrotiri na co dzień stacjonuje osiem samolotów Typhoon i sześć samolotów Tornado. Baza ma charakter eksterytorialny od momentu uzyskania w 1960 roku niepodległości przez Cypr.

Wielka Brytania nie poinformowała władz Cypru przed atakiem o tym, że wykorzysta do niego swoją bazę w tym kraju. Theresa May poinformowała o tym cypryjski rząd kilka godzin po ataku.