Co prawda USA, podobnie jak Unia Europejska, utrzymują od 1989 roku embargo na dostawy nowoczesnych technologii wojskowych do Chin, ale ewentualne chińskie sankcje mogłyby uderzyć w firmy, które sprzedają także technologie cywilne. Jedną z nich jest Boeing, producent rakiet Harpoon, które mają trafić na Tajwan. Chiny są dla Boeinga jednym z głównych rynków zbytu samolotów pasażerskich. Niedawno amerykański koncern ocenił potencjał chińskiego rynku na 3770 nowych samolotów, czyli około 400 mld dolarów w ciągu najbliższych 18 lat. Co ciekawe, to właśnie Boeing był pierwszą amerykańską firmą, której szefowie udali się z oficjalną wizytą do Pekinu po przełamaniu lodów między oboma krajami za prezydentury Richarda Nixona w pierwszej połowie lat 70.
Gdy w 1979 roku USA ostatecznie nawiązały oficjalne relacje dyplomatyczne z ChRL (zrywając oficjalne stosunki z rządem w Tajpej), amerykański Kongres zobowiązał specjalną ustawą Biały Dom do wspierania obronności Tajwanu. Amerykanie chcieli w ten sposób dać Pekinowi jasno do zrozumienia, że normalizacja stosunków nie oznacza zgody na zaanektowanie wyspy przez komunistów.
[srodtytul]Zmiana zachowania[/srodtytul]
Choć tajwańskie zamówienia dla amerykańskiej zbrojeniówki w kolejnych latach irytowały Pekin, jego reakcja rzadko wykraczała poza symboliczne protesty.
Dopiero gdy w końcówce swych rządów George W. Bush zaaprobował w 2008 roku wart 6,4 mld dolarów pakiet zbrojeniowy dla Tajwanu (jego częścią jest obecne zamówienie), Chińczycy poszli dalej niż zwykle, zawieszając współpracę wojskową z Ameryką. Obama rozpoczął rządy od próby ocieplenia relacji z Pekinem. Niedawna kłótnia o chińską cenzurę w Internecie i ataki chińskich hakerów na amerykańskie firmy i urzędy, a teraz awantura o broń dla Tajwanu doprowadziły do ponownego ochłodzenia.
Wielu zachodnich obserwatorów mówi o zmianie w zachowaniu Pekinu. – Chiny czują się teraz o wiele potężniejsze, mają pieniądze, mają zapasy. Chińskie władze chcą w ten sposób wysłać silny sygnał. Oczekuje tego zresztą od nich także chińska opinia publiczna, która jest bardzo krytycznie nastawiona do amerykańskiej polityki względem swego kraju – mówi „Rz” Cheng Li, ekspert Brookings Institution. – W ostatnim roku chińska polityka zagraniczna stała się bardziej asertywna – twierdzi ekspert londyńskiego Ośrodka Reformy Europejskiej Charles Grant.