– To krok mający na celu ograniczenie używania języka ukraińskiego – oświadczył wczoraj sekretarz rady miejskiej Lwowa Wołodymyr Kwurt.
We wtorek opozycji nie udało się doprowadzić do przegłosowania wotum nieufności wobec Tabacznyka, określanego przez nią mianem ukrainofoba. Szczególne oburzenie wywołało jego stwierdzenie, że mieszkańcy Ukrainy Zachodniej, nazywanej przez ministra Galicją, „nie mają nic wspólnego z narodem Wielkiej Ukrainy pod względem mentalności ani wyznaniowo, ani językowo, ani politycznie”.
Blok Julii Tymoszenko szykuje już kolejny wniosek o odwołanie ministra.
– Tabacznyk swoje przekonania wyniósł z domu. Jest wychowankiem szkoły radzieckiej ideologii. Ukończył studia historii Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. W połowie lat 80., w końcu ery Breżniewa, nie każdy mógł się dostać na taki kierunek – mówi „Rz” Switłana Kononczuk z Ukraińskiego Niezależnego Centrum Studiów Politycznych.
Jej zdaniem nieudana próba odwołania go tylko umocniła pozycję Tabacznyka. Kononczuk wskazuje, że nowe władze Ukrainy rozpoczęły motywowaną ideologicznie gruntowną przebudowę instytucji państwowych. Podporządkowanie Instytutu Pamięci Narodowej szefowej archiwów państwowych – komunistce – doprowadzi jej zdaniem do przekreślenia badań nad zbrodniami komunistycznymi.