Reklama
Rozwiń
Reklama

Orban, co piłkę lubi kopać

Szekesfehervar. Tu koronowano 37 królów. Stąd pochodzi były i zapewne przyszły premier Węgier

Aktualizacja: 11.04.2010 16:48 Publikacja: 11.04.2010 14:00

Viktor Orban

Viktor Orban

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

100 tysięcy mieszkańców, godzina drogi od Budapesztu, niedaleko Balaton. Najstarsza rezydencja węgierskich monarchów. Jak mawiano w średniowieczu - nikt nie mógł być królem bez koronacji w Szekesfehervarze. Do dziś znajduje się tu sarkofag ze szczątkami pierwszego króla Węgier św. Stefana I. I grób ze szczątkami innych monarchów, które zmieszały się podczas dziewiętnastowiecznych wykopalisk. Miasto założone w 972 roku niemal ugina się pod ciężarem historii. Tu zaczęła się kształtować węgierska państwowość.

Gimnazjum, do którego na przełomie lat 70. i 80. chodził Viktor Orban — przywódca prawicowego Fideszu, który jak wszystko wskazywało miał wygrać dzisiejsze wybory parlamentarne na Węgrzech — istnieje od 1876 roku.

[srodtytul]Dumna szkoła[/srodtytul]

Duży budynek przy ulicy Budai. W środku czuć ducha czasu. Wysokie okna, masywne drzwi, przy wejściu figura hrabiny Blanki Teleki, patronki szkoły, która brała udział w rewolucji 1848 roku. Na ścianach tablice z małymi zdjęciami absolwentów. Na jednym Viktor Orban. - Owszem, jesteśmy dumni, że był naszym uczniem, bo to jeszcze bardziej rozsławiło naszą szkołę - przyznaje wicedyrektor Gabor Szabo, ale zaraz zastrzega, że u nich nikt polityką się nie zajmuje, dlatego specjalnego uhonorowania Orbana nie ma i nie będzie. - Taki mamy wewnętrzny regulamin - tłumaczy.

Gimnazjum - uważane za jedno z najlepszych w kraju - wykształciło wielu znanych historyków, lekarzy, aktorów, nawet meteorologów.

Reklama
Reklama

– Z mojej 34-osobowej klasy tylko dwie osoby nie skończyły studiów – mówi Annamaria Őstör, która była w klasie o rok niżej od Orbana. Dziś należy do Fideszu i działa w lokalnym samorządzie. Pamięta, że Viktor był bardzo aktywny w życiu szkoły. - Ciągle coś organizował, bardzo interesował go sport, ale prowadziliśmy też dyskusje polityczne, bo na początku lat 80. dokładnie orientowaliśmy się, co się dzieje. Był bardzo lubiany - wspomina. Pamięta dni szkoły, w które bardzo się zaangażował. Uczniowie zamienili się wtedy z nauczycielami na role. - Viktor został wicedyrektorem – mówi pokazując zdjęcia. Orban w marynarce w kratę, na głowie kapelusz. Nie dziwi ją, że wybrał taką drogę i stanie na czele kraju. – Teraz mówi dokładnie to, co wtedy – przyznaje. W Szekesfehervar (nawet mieszkańcy używają skrótu Fehervar) do dziś mieszkają jego rodzice i dwaj bracia. Ojciec jest właścicielem żwirowni, mama - logopedą na emeryturze. Oboje przychodzą na wszystkie lokalne spotkania Fideszu.

[srodtytul]Fan Videotonu FC[/srodtytul]

30 kilometrów dalej, w wiosce Felcsut, Orban ma swój dom. Duży, biały, w wiejskim, tradycyjnym stylu. – Bardzo lubi tu przyjeżdżać, choć cała rodzina mieszka teraz w Budapeszcie - przyznaje Őstör. Żona jest prawnikiem, mają pięcioro dzieci. Niedaleko domu aż siedem - dużych i małych - boisk piłkarskich. To właśnie tu, m.in. na swoim polu, Orban - wielki fan futbolu i aktywny gracz - założył Akademię Piłkarską im. Ferenca Puskasa, nowoczesną szkołę z internatem, która wszechstronnie kształci młodych zdolnych kandydatów na piłkarzy. W ubiegłym tygodniu zjechało tu kilka drużyn z innych krajów Europy. Na międzynarodowy turniej przyjechała nawet młodzieżówka Real Madryt. Sam Orban zagrał na koniec w rekreacyjnym meczu "drużyny oldboyów". - Przepraszam, najpierw muszę sprawdzić wyniki meczu - tak zaczął wywiad, który przeprowadzaliśmy kilka miesięcy temu. Otworzył gazetę i przez kilka minut czytał strony sportowe. W piłkę grał nawet, gdy był premierem. Jest fanem lokalnego klubu Videoton FC, który w 1941 roku założyli pracownicy słynnej w czasach komunizmu fabryki telewizorów i radioodbiorników. Fabryki, w której pracowało 20 tys. ludzi, już nie ma, klub pozostał. - Przyjeżdża na każdy mecz.

Klub jest na pierwszym miejscu ekstraklasy. Jest szansa, że w maju zdobędzie mistrzostwo Węgier – opowiada Andrzej Straszewski, szef lokalnego Klubu Polskiego. Po wygranej w wyborach dla Orbana byłoby to drugie zwycięstwo.

[srodtytul]Chiny zamiast Ikarusa[/srodtytul]

– Tylko Fidesz. To jedyna alternatywa. Reszta to komuniści i bandyci – mówi z przekonaniem poeta Gabor Zsille spotkany na Starówce, której brukowane ulice pamiętają czasy Marii Teresy. W mieście wielkości Kalisza wielu na to liczy, bo jesienią Fidesz wygrałby też wybory samorządowe. Bo naprawiać jest co. - Byliśmy jednym z 10 najszybciej rozwijających się miast w Europie. Jedna po drugiej otwierały się u nas zachodnie fabryki. A teraz uciekają. Ostatnio przetarg na 300 miejskich autobusów wygrali Chińczycy. A przecież w Vehervarze mamy fabrykę Ikarusa! - mówi Őstör. Jak twierdzi, Fidesz jest dziś w opozycji, a ci, którzy rządzą miastem, robią to nieodpowiednio i niegospodarnie. Słynna w całym bloku wschodnim fabryka Ikarusa - największa kiedyś na Węgrzech - przed laty produkowała 13 tysięcy autobusów rocznie. Dziś 200. Przeciwko socjalistom zbuntował się nawet socjalistyczny burmistrz, który złamał dyscyplinę partyjną nie chcąc podpisać budżetu, który zabierał pieniądze szkołom.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Polski rycerz[/srodtytul]

Szekesfehervar po polsku oznacza Białogród. I mnóstwo w nim śladów Polski.Tu - obok 37 królów – koronowana była córka Mieszka II, Rycheza, a także córka Władysława Łokietka oraz - i była to ostatnia koronacja w tym mieście – córka Zygmunta Starego, Izabela. W 1543 roku Szekesfehervar bronił przed Turkami - i zginął – polski rycerz Jerzy Warkocz z Brzegu. Węgrzy postawili mu tu pomnik. Widać i czuć, że Polaków bardzo tu lubią.

Podczas marcowych obchodów dnia polsko-węgierskiego członkowie lokalnego Fideszu opowiadali, jak kiedyś - w latach 70.i 80. jeźdzli do Polski na koncerty jazzowe, wystawy, bo tam ciągle coś się działo. - Jak byłam młoda to korespondowałam z Bolkiem z Lublina – wspominała radna Erika Toth wzbudzając ogromną wesołość.

Wtedy zorganizowano też uroczysty pokaz filmu "Katyń". - Nauczyciele dzwonili, pytali dlaczego tylko jeden. Musieliśmy zorganizować trzy dodatkowe - mówi Andrzej Straszewski.

Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama