– Stawianie nam warunków wstępnych jest niedopuszczalne – stwierdził prezydent Armenii Serż Sarkisjan po spotkaniu z premierem Recepem Tayyipem Erdoganem.
Chociaż oba kraje zapowiedziały w październiku 2009 roku nawiązanie stosunków dyplomatycznych i otwarcie granicy, to odpowiednie umowy nie zostały ratyfikowane przez ich parlamenty.
Kwestią sporną pozostaje sprawa wymordowania ponad miliona Ormian przez Turków na początku XX wieku, a także poparcie, jakiego Turcja udziela Azerbejdżanowi w sporze z Armenią o Górski Karabach.
Turcja przekonuje, że nie popełniła ludobójstwa na Ormianach, i chce, aby zbadała to specjalna komisja historyków. Chce też pełnić rolę negocjatora w sporze o Karabach.
– Nie mamy zamiaru podawać w wątpliwość sprawy ludobójstwa ani udawać, że Turcja może być pośrednikiem w negocjacjach – mówił Sarkisjan. Interweniować musiał prezydent Barack Obama.