Reklama
Rozwiń
Reklama

Merkel karci szefa dyplomacji

Panią kanclerz zirytowały słowa Franka-Waltera Steinmeiera, szefa MSZ, który krytykował ją za spotkanie z Dalajlamą i politykę wobec Chin

Publikacja: 21.11.2007 19:18

Merkel karci szefa dyplomacji

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

– Sama decyduję, kogo przyjmuję i gdzie. Mam nadzieję, że wszyscy członkowie gabinetu są tego samego zdania – tymi słowami na łamach gazety „Bild” kanclerz Angela Merkel skarciła szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera. Skrytykował on ostatnio wrześniowe spotkanie pani kanclerz z Dalajlamą. Merkel przyjęła tybetańskiego przywódcę w swoim biurze, co wywołało gwałtowne protesty władz w Pekinie. Chińczycy grożą teraz zerwaniem regularnych kontaktów z przedstawicielami niemieckiego rządu, co skłoniło Steinmeiera do oświadczenia w sobotę, że Niemcy są zaniepokojeni kryzysem dyplomatycznym, do którego doprowadziło spotkanie z Dalajlamą.

Niespodziewana riposta pani kanclerz nadeszła w dniu, kiedy obejmował formalnie urząd wicekanclerza w gabinecie Angeli Merkel po odejściu Franza Münteferinga.

–To reakcja nie tylko na Steinmeiera, ale pośrednio także na wypowiedzi Gerharda Schrödera – oceniają niemieckie media. Szef dyplomacji jest jednym z najbliższych przyjaciół byłego kanclerza i jemu też zawdzięcza karierę. Przez lata kierował urzędem kanclerskim.

Odchodząc, Schröder wprowadził Steinmeiera do MSZ, licząc na to, że pod jego kierownictwem polityka zagraniczna będzie nadal zorientowana na wspieranie interesów niemieckiej gospodarki. Dotyczy to zwłaszcza Rosji i Chin.

„Merkel postępuje inaczej. Nie waha się szczerze wypowiadać w Moskwie i Pekinie o prawach człowieka i demokracji, ryzykując pogorszenie relacji i dyplomatyczne nieporozumienia” – pisał wczoraj sympatyzujący z SPD „Frankfurter Rundschau”.

Reklama
Reklama

Takie postępowanie niebywale drażni byłego kanclerza, czemu daje publicznie wyraz. – Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z budowaniem dystansu, by nie powiedzieć wrogości wobec Rosji – powiedział Schröder kilka dni temu. Zarzucił Merkel, że wznosi „werbalny mur” w relacjach z Rosją, zamiast budować atmosferę zaufania, i kieruje się przy tym emocjami wyniesionymi z czasów NRD.

W partii Merkel zawrzało. – Uznajemy stosunki z Rosją za ważne, ale nie kosztem Polski i krajów bałtyckich. Wszyscy wiedzą, kto opłaca Schrödera –komentowali członkowie CDU. Nawet „Frankfurter Rundschau” nazwał go lobbystą Gazpromu. Bo były kanclerz kieruje radą nadzorczą konsorcjum budującego gazociąg północny, za co dostaje 250 tys. euro rocznie i przy każdej okazji podkreśla znaczenie całego projektu.

Steinmeier nie kryje, że stoi po stronie Schrödera. – Ostatnie nieporozumienia nie świadczą bynajmniej, że mamy do czynienia z poważnym konfliktem wewnątrz koalicji na tle polityki zagranicznej – twierdzi Cornelius Ochmann, ekspert fundacji Bertelsmanna.

Ale według mediów to jeszcze jeden dowód na poparcie tezy o początku końca koalicji CDU/CSU i SPD. Nie brak opinii, że krytykując Merkel, szef dyplomacji przygotowuje dla siebie grunt do przyszłej kampanii wyborczej. Ma niełatwe zadanie, bo socjaldemokraci tracą sympatyków. Mogliby liczyć dzisiaj najwyżej na 24 procent głosów, podczas gdy chadecja na 40 procent.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama