Dlaczego? Bo wydawcy modyfikują zawartość książek zgodnie zoczekiwaniami baskijskich czy katalońskich nacjonalistów.

Dziennik ?El Mundo?, który badał podręczniki używane w szkołach różnychregionów, alarmuje, że 7 milionom uczniów wpajana jest regionalna adaptacja dziejów ich kraju. Dotyczy to również wiedzy ospołeczeństwie, języku, sztuce, a nawet o sukcesach sportowców.

Różnice ś?wietnie ilustruje temat zbrodni ETA. Kupiony w Madrycie podręcznik historii wydawnictwa Santillana wspomina np. ozastrzeleniu przez ETA w 1996 r. na Uniwersytecie Autonomicznym w Madrycie historyka i pisarza Francisco Tomasa y Valiente i zamieszcza zdjęcie z protestów przeciw tej zbrodni. Ten sam podręcznik kupiony w Bilbao proponuje w tym miejscu temat dyskryminacji i zdjęcie zmanifestacji przeciwko rasizmowi w San Sebastian. Ostatniemupółwieczu historii Kraju Basków poś?więca 1200 słów. Nie pisze oterroryzmie ani o 830 ofiarach zamachów ETA.

Zdjęcie króla Juana Carlosa podpisującego hiszpańską konstytucję w wersji baskijskiej podręcznika historii wyparła fotografia aktorki Aitana Sanchez-Gijon z festiwalu filmowego w San Sebastian.

Młody Katalończyk z Barcelony nie dowie się, że Hiszpanie zdobyli 13 złotych medali na olimpiadzie, która odbyła się w jego rodzinnym mieś?cie w 1992 r. A uczeń z andaluzyjskiej Huelvy będzie ?święcie przekonany, że hiszpańska wojna domowa polegała na zajęciu Andaluzji przez siły okupacyjne.

Według ?El Mundo? różnice w tre?ści podręczników stale się pogłębiają. Toza?ś, co łączy i zbliża wszystkich Hiszpanów, niepokojąco siękurczy lub wręcz znika.