Reklama
Rozwiń
Reklama

Czy Rosję czeka wojna na górze

Władimir Putin chce – jako premier – mieć większą władzę niż prezydent Dmitrij Miedwiediew. Uważa, że w przeciwnym razie Rosji będzie grozić wyniszczająca wojna klanów

Aktualizacja: 15.04.2008 14:21 Publikacja: 14.04.2008 22:29

Władimir Putin chciałby być moderatorem między klanem „siłowików”, z którym związany jest minister o

Władimir Putin chciałby być moderatorem między klanem „siłowików”, z którym związany jest minister obrony Siergiej Iwanow (w środku), a prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem reprezentującym liberałów

Foto: AP

Dziś, w drugim dniu zjazdu partii Jedna Rosja, Władimir Putin ma ogłosić, czy przyjmie propozycję pokierowania tym ugrupowaniem. Według ekspertów jeśli się zgodzi, będzie to kolejny krok do umocnienia jego pozycji po przekazaniu stanowiska prezydenta Dmitrijowi Miedwiediewowi, który po zaprzysiężeniu 7 maja ma zaoferować Putinowi tekę premiera.

Jako szef rządu i lider partii mającej większość konstytucyjną w parlamencie Putin zachowa kontrolę nad regionalnymi elitami, które tworzą terenowe oddziały Jednej Rosji. – W ten sposób zostanie zrealizowana idea lidera narodowego – tłumaczą kremlowscy politolodzy.

Po co Putinowi, który podobno ma całkowite zaufanie do swojego wybrańca Miedwiediewa, status lidera narodowego, który de facto będzie miał większą władzę niż głowa państwa? – Istnieje zagrożenie, że między Putinem i Miedwiediewem powstaną rozbieżności – mówi deputowany Jednej Rosji Konstantin Zatulin. – Potrzebne są dodatkowe gwarancje, żeby tego uniknąć.

Stosunki Miedwiediewa z Putinem są na razie bardzo dobre, ale to nie oznacza, że nie może dojść między nimi do konfliktu. Miedwiediew jest reprezentantem tylko jednego z klanów, które przez osiem lat powstały przy prezydencie Putinie i współrządziły Rosją.

Putin, który został szefem państwa w wyniku porozumienia różnych wpływowych grup, nie zdecydował się na rozbicie klanowej struktury, a nawet ją wzmocnił. Dzięki temu, że jest byłym oficerem KGB, mógł między innymi liczyć na poparcie sił mundurowych. A to, że miał na koncie współpracę z petersburskim demokratą i reformatorem Anatolem Sobczakiem, zapewniło mu akceptację w kręgach politycznych menedżerów.

Reklama
Reklama

Znany rosyjski publicysta Dmitrij Bykow twierdzi, że w dużym uproszczeniu klany można podzielić na dwa rodzaje: liberalny, którego przedstawiciele wyróżniają się pragmatyzmem i orientacją na Zachód, oraz klany siłowe skupiające państwowców stawiających na izolacjonizm i twarde rządy. Przedstawicieli tego drugiego klanu łączy to, że – podobnie jak Putin – wywodzą się ze służb specjalnych.

Właśnie oni poczuli się zawiedzeni tym, że na swojego następcę Putin wyznaczył reprezentanta liberałów Dmitrija Miedwiediewa, a nie ich faworyta Siergieja Iwanowa. Zdaniem znanego zachodniego eksperta Andersa Aslunda wybór Putina „jego przyjaciele z KGB” odebrali jako spisek przeciwko sobie oraz zdradę korporacji, z której on sam się wywodzi. „Jeśli Miedwiediew ma zostać prezydentem, lepiej, żeby Putin zdymisjonował tych wszystkich czekistów jeszcze przed zaplanowaną na maj koronacją” – pisał Aslund przed wyborami prezydenckimi.

Prognozował, że w przeciwnym razie może dojść do buntu klanów siłowych, które – w obawie przed utratą władzy i pełnej kontroli nad przepływami finansowymi – nie powstrzymają się nawet od zamachu stanu.

O wzrastającej nerwowości, jaka panuje wśród mundurowych, świadczy zaostrzenie się wojny międzyresortowej.

„Jest oczywiste, iż klany siłowe traktują zbliżającą się inaugurację prezydentury Dmitrija Miedwiediewa 7 maja jako ostatni dzień Pompei” – napisali kilka dni temu w artykule analitycznym dziennikarze rosyjskiego tygodnika „The New Times”.

Pismo analizuje przyczyny głośnych aresztowań wiceszefa Federalnej Służby Kontroli Narkotyków, zastępcy przewodniczącego Komitetu Śledczego przy prokuraturze oraz wiceministra finansów. I jeden, i drugi uchodził za prawą rękę kogoś z najbliższego otoczenia prezydenta Putina. „Wniosek jest taki, że Putin z trudem kontroluje klany siłowe” – pisze ten opiniotwórczy tygodnik.

Reklama
Reklama

Tezę, że walka klanów siłowych o wpływy polityczne oraz kontrolę nad wielkim biznesem może grozić destabilizacją w państwie, potwierdza politolog i deputowany Dumy z ramienia Jednej Rosji Siergiej Markow. Jego zdaniem Putin, mimo że będzie „tylko” premierem, powinien choćby przez krótki czas odgrywać w kierowaniu państwem większą rolę niż prezydent Miedwiediew.

Czy Putin będzie w stanie odgrywać rolę mediatora w walce klanów? Eksperci przyznają, że jest to możliwe, ale dosyć ryzykowne.

– Niczego podobnego w Rosji dotąd nie było – mówi popularny autor programów politycznych w należącej do Gazpromu telewizji NTW Władimir Sołowiow. – Rozumiem, że istnieje wola zapobieżenia wojnie między klanami kremlowskimi. Ale obawiam się, że się to nie uda.

Dmitrij Bykow zakłada, że kryzys władzy, który pociągnie za sobą pogorszenie sytuacji gospodarczej i spadek poziomu życia Rosjan, jest zaplanowany przez Putina i jego otoczenie. – Ceny żywności pójdą w górę, a ropy spadną, i wkrótce usłyszymy: „za czasów Putina był porządek” – przepowiada ekspert. Podkreśla, że najlepszym sposobem walki z liberalizmem jest umożliwienie mu zwycięstwa, by potem go skompromitować.

Urząd Prezydenta Federacji Rosyjskiej

www.kremlin.ru

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama