Reklama
Rozwiń
Reklama

Dogadać się z Rosją

– Obama jest pragmatykiem – twierdzi były szef niemieckiego think tanku Nauka i Polityka Christoph Bertram.

Publikacja: 20.01.2009 03:50

Christoph Bertram

Christoph Bertram

Foto: Rzeczpospolita

[b]Rz: Barack Obama wydaje się nadzieją nie tylko Ameryki, ale i bez mała całego świata. Czego oczekują Niemcy?[/b]

[b]Christoph Bertram: [/b]Jeszcze nie tak dawno toczyła się w Niemczech dyskusja na temat możliwych żądań amerykańskiej administracji pod adresem Niemiec dotyczących większego zaangażowania się w Afganistanie. Tego rodzaju rozważania są jednak wtórne wobec największego wyzwania, z jakim boryka się nowy prezydent USA. Mowa oczywiście o kryzysie, a konkretnie, czy uda mu się uniknąć stoczenia się amerykańskiej gospodarki w jeszcze głębszą przepaść. Niemcy są największym eksporterem na świecie i dalszy rozwój sytuacji w tym kraju zależy w dużym stopniu od zdolności nowej administracji do opanowania kryzysu. Jest to zadanie znacznie ważniejsze od problemów na Bliskim Wscho- dzie, w Iraku czy Afganistanie. Tego oczekują wszyscy.

[b]A relacje z Moskwą? Szef niemieckiej dyplomacji proponuje nowemu prezydentowi USA współpracę w kształtowaniu polityki wobec Rosji.[/b]

W zgodnej opinii niemieckich polityków jednym z głównych zadań nowej administracji powinno być polepszenie relacji z Rosją. Obama dawał nieraz do zrozumienia, że nie podziela optymizmu republikanów w sprawie skuteczności amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Większość niemieckich polityków od dawna krytycznie ocenia pośpiech Polski i Czech w zawarciu porozumień z USA. Obawiają się nowego wyścigu zbrojeń i stawiają na Obamę, licząc, że złagodzi dotychczasowy konfrontacyjny kurs USA wobec Rosji. Jest to człowiek, którego przekonań politycznych nie ukształtował okres zimnej wojny. Ma więc inny obraz Rosji. Nie spodziewałbym się jednak szybkich decyzji. Nie zdziwię się, jeżeli nawet na jubileuszowym szczycie NATO w kwietniu tego roku USA nie przedstawią konkretnych pomysłów programowych ani nowych propozycji dotyczących perspektyw członkostwa w sojuszu Ukrainy czy Gruzji.

To nie są priorytety Baracka Obamy. Będzie działał w tych sprawach powoli i z rozmysłem.

Reklama
Reklama

[b]Ukraina jest jednak w centrum wydarzeń, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Europy, najważniejszego sojusznika USA.[/b]

Nic nie wskazuje na to, aby nowa administracja zamierzała koncentrować się na problemie Ukrainy czy zaopatrzenia Europy w rosyjski gaz poprzez budowę gazociągu północnego. Waszyngton jest przekonany, że pierwszeństwo w uregulowaniu tych spraw mają Europejczycy. Można mieć tylko nadzieję, że w Europie utrwali się przekonanie o konieczności zacieśnienia więzi z Ukrainą. Barack Obama jest pragmatykiem, nie obchodzą go argumenty ideologiczne. Jest nawet gotów do rozmów z Iranem. Otwierałoby to być może w dalszej perspektywie szansę na budowę gazociągu Nabucco.

Nie jest niemożliwe, aby tą drogą popłynął do Europy nie tylko gaz z Azji Środkowej, ale być może także z Iranu. Obama postrzega Europę jako głównego partnera w stabilizacji relacji gospodarczych i politycznych na świecie, ale trudno od niego oczekiwać zaangażowania się w sprawy europejskie w sytuacji, gdy zajmuje się intensywnie gaszeniem pożaru w USA.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama