Gdy w poniedziałek wieczorem Eluana, odłączona trzy dni wcześniej od aparatury, umarła z głodu, Senat kłócący się, czy przedłużyć jej życie, zastygł na minutę. Zaraz potem senatorzy koalicji rządzącej zaczęli skandować pod adresem kolegów z opozycji: „Mordercy, mordercy!”. Ci odpowiedzieli im: „Hieny, hieny!”. Przed kliniką w Udine, gdzie umarła kobieta, musiała interweniować policja, bo zwolennicy prawa do śmierci starli się z obrońcami życia. W programach telewizyjnych dochodziło do gorących sporów między rozmówcami.

Wtorkowa „La Repubblica” zatytułowała tekst na pierwszej stronie: „Eluana, koniec Golgoty”, a „Il Giornale”: „Zabili ją!”. Gazety poświęciły tragedii pierwsze kilkanaście stron. Wszystkie niemal stacje radiowe od rana zajmowały się Eluaną w programach z udziałem autorytetów, lekarzy, prawników i słuchaczy. Z sondaży wynika, że połowa Włochów chciałaby, żeby Eluana wciąż żyła, druga połowa była odmiennego zdania.

Spór o Eluanę, od 17 lat znajdującą się w stanie wegetatywnym, przerodził się w jeden z najpoważniejszych konfliktów politycznych na Półwyspie Apenińskim w ostatnich latach. Premier Silvio Berlusconi atakuje prezydenta Giorgia Napolitano, że nie podpisał w piątek rządowego dekretu nakazującego dalsze sztuczne odżywianie. Prezydent tłumaczy się względami konstytucyjnymi i szacunkiem dla niezależnego sądu, który wydał rozstrzygający o życiu wyrok.

Opozycja zarzuca z kolei Berlusconiemu, że chciał obejść konstytucję i rządzić dekretami. Lewica pyta, dlaczego rząd, który tłumaczy, że kierowała nim wyłącznie chęć ratowania życia, wystąpił z inicjatywą dopiero wówczas, gdy Eluanie w piątek odłączono sondę, choć wyrok sądu zezwalający na to zapadł siedem miesięcy temu. Z kolei zapewnienia opozycji, że nie chciała śmierci Eluany, nikogo nie przekonują: w poniedziałek senatorowie radykałów i lewicy zgłosili do dwuzdaniowego tekstu ustawy, która miała uratować jej życie, aż 1445 poprawek.

Niełatwą kwestię tego, co jest uporczywą terapią, kto i czy w ogóle ma prawo decydować o życiu lub śmierci nieprzytomnego pacjenta, niemal całkowicie przysłoniły spory ideologiczne. Lewicowi aktywiści uznali dyskusję i próby walki z wyrokiem sądu w sprawie Eluany za dążenie do podporządkowania państwa dogmatom religijnym i zamach na demokrację.

Druga strona, wspierana przez Watykan, mówiła o braku moralnego przyzwolenia na odebranie życia Eluanie. We wtorek wieczorem z inicjatywy burmistrza Rzymu na znak hołdu dla kobiety zapłonęły światła Koloseum.

Pośpiechowi rządu, który chciał w ciągu kilkunastu godzin rozstrzygnąć sprawę za pomocą dekretu towarzyszył pośpiech wykonawców wyroku. Odłączyli Eluanie sondę w chwili, gdy wydawało się, że następnego dnia będą ją znów zakładać.

W kraju, który nie uznaje testamentu biologicznego, lecz jedynie odmowę kuracji ze strony pacjenta, sąd uznał, że życie Eluany przed wypadkiem samochodowym wskazuje, iż nie chciałaby żyć w stanie wegetatywnym, o czym miałaby świadczyć jej „silna osobowość i aktywny styl życia”. To, według sędziów, skłoniłoby Eluanę, gdyby była przytomna, do wyboru śmierci.