Wyjazdowe posiedzenie hiszpańskiego rządu odbędzie się w piątek w Llotja de Mar, spektakularnym budynku siedziby izby handlowej w samym centrum Barcelony. Pedro Sanchez chce w ten sposób pokazać separatystom, że prowincją wciąż rządzi nie kto inny, tylko Madryt.
To ryzykowny manewr. Kontrolę nad ruchem niepodległościowym w coraz większym stopniu przejmują radykałowie skupieni w Komitetach Obrony Republiki (CDR). W ub. tygodniu zablokowali autostrady w prowincji. A na ten piątek szykują ogromne manifestacje w śródziemnomorskiej metropolii. Incydenty, nawet krwawe, nie są więc wykluczone, tym bardziej, jeśli do zabezpieczenia posiedzenia rządu zostanie użyta ogólnonarodowa Guardia Civil, a nie tylko katalońska policja Mossos de Escuardra.