– Czasami otwieram niektóre podręczniki ze zdziwieniem. Jakby nie o nas napisali. Kto to pisze, kto dopuszcza (do szkół) takie pomoce szkolne? To zdumiewające. O wszystkim tam piszą. I o drugim froncie (w czasie drugiej wojny światowej – red.). Tylko o bitwie stalingradzkiej nic nie ma – narzekał 21 kwietnia szef państwa w swym orędziu przed Zgromadzeniem Federalnym.
Tydzień później resort oświaty ogłosił, że po sprawdzeniu wszystkich podręczników w Rosji odnalazł wreszcie krytykowaną książkę. Urzędnicy wskazali na „Rosję w świecie" przeznaczoną dla ostatniej klasy w „koledżach" (rosyjskim odpowiedniku technikum). Nie jest jasne, co teraz z nią zrobią.