Reklama

Jerzy Haszczyński: Dla Islandczyków sąsiadowanie z oceanem okazało się decydujące

Czy warto jeszcze czytać nordyckie kryminały?
W 2022 r. usłyszałem od szefowej islandzkiej dyplomacji: „Naszym sąsiadem jest ocean”.

W 2022 r. usłyszałem od szefowej islandzkiej dyplomacji: „Naszym sąsiadem jest ocean”.

Foto: REUTERS/Leonhard Foeger

Przez niemal dwie dekady czytałem sporo kryminałów. Zaczęło się to nagle i na przekór wcześniejszej niechęci. Niechęci wynikającej z młodzieńczego przekonania, że na kryminały szkoda czasu. Nic nie wnoszą, wchodzą na chwilę do głowy i zaraz z niej wychodzą, komisarze i detektywi różnią się nieznacznie, a zbrodnie, mimo wysiłków autorów, również. To „nagle” było przypadkowe. Na pierwszym miejscu listy bestsellerów literackich, drukowanej co tydzień przez ważną niemiecką gazetę, ujrzałem nazwisko Henninga Mankella. Teoretycznie mógł być Niemcem. Okazał się Szwedem. Okazało się też, że ta najlepiej sprzedająca się przez wiele tygodni w Niemczech powieść to kryminał. Wsiąkłem w Mankella, czytałem wszystko. Nawet zaraziłem nim kilku kolegów.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama