Reklama

„Melancholia sprzeciwu”. Prawdziwej nadziei nie sposób odnaleźć. U Krasznahorkaiego to spójna zasada

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy obcujecie z dziełami Krasznahorkaiego – nie znajdziecie tu pocieszenia.
László Krasznahorkai

László Krasznahorkai

Foto: EPA/Claudio Brescian

Styl zeszłorocznego literackiego noblisty rozpoznawalny jest „po pierwszej nutce”. Czytamy długie i hipnotyczne zdania, które niosą w sobie pesymistyczną treść. Taki jest debiut Krasznahorkaiego – „Szatańskie tango”, taka jest również jego druga najbardziej znana powieść – „Melancholia sprzeciwu” z 1989 r., która w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej została niedawno wznowiona przez Wydawnictwo Czarne. Poza unikatowym stylem autora oba dzieła łączy coś więcej – diagnoza nihilizmu oraz rozrachunek z fałszywymi prorokami. W pierwszym z nich węgierski pisarz rozprawia się z pseudomesjanizmem religijnym, w drugim opisuje utopijne, rewolucyjne myślenie polityczne, które nie przynosi niczego dobrego…

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama