Reklama

Polska nie powinna się obawiać tego zbliżenia

Rozmowa ze Stephenem Larrabee, ekspertem waszyngtońskiego instytutu RAND

Publikacja: 02.04.2009 03:00

[b]– Czy jesteśmy świadkami rzeczywistego ocieplenia między Waszyngtonem i Moskwą, czy też to głównie słowa? [/b]

– Istnieje szansa na poważną zmianę, przede wszystkim dlatego, że administracja Obamy podjęła próbę znalezienia wspólnej płaszczyzny z Moskwą w wielu sprawach, na przykład kontroli zbrojeń. Obie strony są zainteresowane redukcją liczby głowic nuklearnych, w rzeczy samej Rosjanie są tym jeszcze bardziej zainteresowani niż Amerykanie, bo ich arsenał starzeje się znacznie szybciej od naszego.

[b] – Myśli pan, że Rosjanie są dziś bardziej skłonni do współpracy niż za Busha? [/b]

– Wściekły niedźwiedź nie stanie się z dnia na dzień potulnym misiem. Ale cofnijmy się pamięcią do przemówienia Putina w Monachium, przypomnijmy sobie jego ton: jesteśmy znowu silni, musicie się z nami liczyć, mamy własne interesy narodowe i zamierzamy je realizować bez względu na to, co o tym myśli Zachód. Taki ton utrzymywał się aż do niedawna, ale w ostatnich paru miesiącach Moskwa zdała sobie sprawę, że kryzys gospodarczy nie dotyczy tylko Ameryki. Rosyjskie rezerwy walutowe się kurczą, gospodarka także, bezrobocie rośnie. Władza stoi przed groźbą wybuchu społecznego niezadowolenia. Rosjanie zdali sobie sprawę, że wobec kryzysu muszą podjąć współpracę gospodarczą z Zachodem, a ciężko byłoby im ją podjąć, jeśli nie będą współpracować w innych sferach. Gdy przeczytamy wtorkowy artykuł Miedwiediewa na łamach „Washington Post”, widać w nim wyraźną zmianę tonu.

[b] – Jak w tym kontekście widzi pan rozmowy o tarczy antyrakietowej?[/b]

Reklama
Reklama

– Waszyngton chce przede wszystkim do końca roku wynegocjować z Moskwą przedłużenie układu o redukcji zbrojeń, a mieszanie w to tarczy znacznie komplikowałoby sprawę. Myślę, że administracji zależy na utrzymaniu dyskusji w tej kwestii na osobnej ścieżce. To nie znaczy, że zamierza skasować ten projekt. Po prostu zmienia spojrzenie na całe przedsięwzięcie i tempo jego realizacji, uzależniając je od rozwoju irańskiego zagrożenia.

[b] – Myśli pan, że Rosjanie są gotowi pomóc USA w kwestii irańskiej?[/b]

– Nie przeceniałbym wpływu Moskwy na Teheran, ale z pewnością Rosjanie mogliby pogorszyć sytuację, gdyby chcieli. Mogliby na przykład sprzedać Iranowi rakiety, co dramatycznie zmieniłoby dynamikę wydarzeń. USA mają więc interes w tym, by mieć Moskwę po swojej stronie.

[b] – W niektórych krajach naszego regionu słychać głosy, że Obama układa się z Moskwą ponad naszymi głowami. Myśli pan, że to uzasadnione obawy? [/b]

– Rozumiem przyczyny tych obaw, ale nie uważam, by były zasadne. Nie jest tak, że lepsze, bardziej stabilne relacje na linii Waszyngton – Moskwa oznaczają osłabienie relacji między Ameryką a Polską czy Czechami. Europa Wschodnia to dziś część Europy, część Zachodu, a nie jakiś niezależny obszar dryfujący pomiędzy Rosją i Zachodem. Zmniejszenie zagrożenia ze strony Rosji leży we wspólnym interesie USA i państw w waszym regionie. Płyniemy w tej samej łódce.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1459
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama