Szefowie rządów obu krajów, Robert Fico i Gordon Bajnai mają się spotkać w przygranicznym węgierskim mieście Secseny, aby rozładować napięte stosunki dwustronne. Tymczasem Lajos Medvac, starosta przygranicznego Balassagyarmat, przez które ma przejeżdżać kolumna samochodów premiera Słowacji, w otwartym liście adresowanym do słowackiego ambasadora w Budapeszcie napisał, że nie życzy sobie, aby Robert Fico przekroczył granice jego miasta.

– Ze względu na Schengen nie mogę zakazać wjazdu premierowi Słowacji, ale wolałbym, aby pan Fico wybrał inną trasę. W przeciwnym wypadku musi liczyć się z utrudnieniami na drogach i licznymi protestami – ostrzegł węgierski starosta.

Starosta nie ukrywał, że powodem jego decyzji był „bezprecedensowy krok słowackiej władzy”, która 21 sierpnia odmówiła prawa wjazdu prezydentowi Węgier. Laszlo Solyom został zaproszony na Słowację przez 600-tysięczną węgierską mniejszość narodową i miał w przygranicznym Komarnie odsłonić pomnik patrona Węgier św. Stefana.

Stosunki dwustronne między obu krajami są bardzo napięte. Oba rządy oskarżają się o dyskryminację mniejszości narodowych. Węgrzy są też oburzeni słowacką ustawą językową, która od 1 września nakazuje posługiwanie się językiem słowackim w kontaktach urzędowych. Dzisiejsza wizyta ma być pierwszą od wielu miesięcy próbą dyskusji o tych trudnych tematach.