Gdy w poniedziałkowy wieczór Barack Obama wchodził na mównicę podczas przyjęcia dla osób wspierających przedwyborczą kampanię kalifornijskiej senator Partii Demokratycznej Barbary Boxer, był pewnie przekonany, iż widownia składa się z zamożnych zwolenników polityki Białego Domu. Po zaledwie czterech minutach jego przemówienie przerwała jednak grupa gejowskich aktywistów. – Co z zasadą „Nie pytaj, nie mów?” – wykrzyczał jeden z protestujących. – Zajmiemy się tym – odkrzyknął prezydent i podniesionym głosem próbował kontynuować wystąpienie. Nie było to łatwe, bo mimo prób uciszania przez inne osoby na widowni geje skandowali: – Tak, możemy (Yes, we can) – czyli główne hasło przedwyborcze Obamy. – Nadszedł czas na równouprawnienie dla wszystkich Amerykanów – krzyczeli. Prezydent podkreślił więc kolejny raz, że zamierza znieść zasadę: „Nie pytaj, nie mów”.

O co chodzi? Otóż zgodnie z zasadą wprowadzoną jeszcze za czasów Billa Clintona dowódca nie może pytać o orientację seksualną. Oni sami nie mogą jednak o niej mówić. Za złamanie tej reguły wyrzucono już z armii tysiące gejów i lesbijek.

Środowisko gejowskie, które aktywnie wspierało walkę Obamy o prezydenturę, po jego zwycięstwie liczyło na szybkie zmiany. Gdy te nie nastąpiły, organizacje gejowskie zaczęły słać do Białego Domu sygnały, że ich cierpliwość już się kończy. W styczniu przedstawiciele administracji Obamy oświadczyli, że pracują nad umożliwieniem służby zdeklarowanym gejom. Potrzebują jednak czasu, bo rewolucja w armii USA budzi opór niektórych dowódców.

– Prezydent zbyt wolno pracuje nad zakończeniem dyskryminacji środowiska homoseksualistów. Obama, który tyle w tej sprawie obiecywał, jak dotąd zrobił niewiele – mówi „Rz” Charles Moran z Log Cabin Republicans, a więc głosu mniejszości homoseksualistów wśród republikanów. – Same słowa już nam nie wystarczą. Podobnych jak poniedziałkowy incydentów będzie przybywać – dodaje Moran, przekonując, że skoro Obama zdołał przeforsować reformę zdrowia, to gdyby chciał, zniósłby również zakaz służby gejów w armii.

By uspokoić nastroje, Obama nakazał opracowanie nowych zasad odwiedzin w szpitalach. Mają one traktować partnerów chorych homoseksualistów jak członków rodziny i umożliwić im podejmowanie decyzji medycznych dotyczących ich życiowych partnerów.