O miejsca w 125-osobowym parlamencie walczyło 690 kandydatów, w tym przedstawiciele Nowego Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. Do urn poszło ponad 40 proc. wyborców.

Według Centralnej Komisji Wyborczej głosowanie przebiegało bez zakłóceń. Standardy wyborcze chwalili obserwatorzy z Rosji i Turcji. Niektórzy przedstawiciele OBWE, cytowani przez BBC, mówili jednak o zastraszaniu wyborców. Po wyborach w 2005 roku Nowy Azerbejdżan Alijewa ma w parlamencie 64 miejsca, opozycja – 6.

Jak będzie teraz? Liderzy opozycyjnego bloku Musavat-Front Narodowy twierdzili, że władze sfałszują wyniki. Mówili o dyskryminowaniu ich kandydatów, ograniczaniu prawa do prowadzenia kampanii i organizowania wieców. Również azerscy obrońcy praw człowieka mówili o dyskryminacji opozycjonistów przed wyborami. Przypominali o wiecu opozycji, który został rozbity w sobotę. Kilkudziesięciu przeciwników władz trafiło wtedy do aresztów.

Wyborom przyglądała się Europa zainteresowana dostawami azerskiej ropy i gazu oraz USA. Przez Azerbejdżan przechodzą dostawy dla wojsk amerykańskich w Agfanistanie.