Nicolas Sarkozy obwieścił plan utworzenia Domu Historii Francji 12 września tego roku. Jego siedzibą ma być jeden z budynków Francuskich Archiwów Narodowych. – Celem projektu jest wzmocnienie naszej tożsamości narodowej – mówił francuski przywódca.
Pomysł utworzenia muzeum wywołuje jednak coraz większy opór wśród francuskich historyków i publicystów, którzy zarzucają Sarkozy’emu chęć lansowania „nacjonalizmu”, „prawicowej wizji dziejów” i „idei mocarstwowej”. Przeciw projektowi protestują także pracownicy archiwów. Przed jednym z budynków wznieśli nawet symboliczną barykadę z segregatorów. – To zapora przeciw najeźdźcy! – deklaruje Pierre-Yves Chiron, organizator protestu. Pracownicy archiwów, których wsparł związek zawodowy CGT, oznajmili, że nie zamierzają „dzielić się przestrzenią z muzeum”.
„Absolutnie musimy podjąć walkę, by zablokować ten projekt albo przynajmniej totalnie go przekształcić” – powiedział brytyjskiemu dziennikowi „The Guardian” historyk z Sorbony Nicolas Offenstadt. „Żaden historyk nie może się zgodzić, by historia służyła ideologii politycznej i ciasnej formie nacjonalizmu ”– podkreślił.
Przeciwko muzeum wypowiada się w mediach coraz więcej badaczy, nie wyłączając największych sław, jak np. wybitny mediewista Jacques Le Goff.
Według zamierzeń prezydenta ekspozycja ma prezentować w porządku chronologicznym działalność czołowych postaci francuskiej historii, takich jak Napoleon czy Charles de Gaulle. – To odpowiedź na kryzys francuskiej tożsamości – stwierdził doradca Sarkozy’ego Henri Guaino. Jak podkreślił, ilekroć ktoś zaczyna mówić we Francji o narodzie i jego dziejach, od razu podnosi się chór histerycznych głosów.