Reklama

Spieramy się z Rosją, ale mamy też wspólne interesy

Jesteśmy o krok od rozstrzygnięcia sporu, jak traktować amerykański system obrony przeciwrakietowej - mówi minister obrony Bogdan Klich

Aktualizacja: 19.11.2010 01:20 Publikacja: 18.11.2010 21:47

Minister obrony Bogdan Klich

Minister obrony Bogdan Klich

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

[b]Czy nowa koncepcja strategiczna NATO zabezpiecza interesy Polski? [/b]

Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich: Odzwierciedla to, na czym nam zależało. Także w przyszłości Polska będzie członkiem takiego NATO, do jakiego zawsze chciała należeć. W doktrynie znajdą się sformułowania, do których będzie się można odwołać w przyszłości, gdy będzie o coś bardzo konkretnego chodziło. A w praktyce będą podejmowane decyzje, które dadzą nam większe poczucie bezpieczeństwa.

[b]Czyli będzie równowaga między nowymi wyzwaniami, takimi jak walka z terroryzmem czy cyberatakami a zdolnością do obrony własnego terytorium przed atakiem konwencjonalnym? Jeśli za siedem lat w Rosji dojedzie do władzy skrajny nacjonalista, który będzie chciał siłą bronić praw rosyjskiej mniejszości w Estonii, to sojusz będzie na to gotowy?[/b]

Tak, bo najważniejszym zapisem nowej koncepcji strategicznej będzie potwierdzenie, że kolektywna obrona stanowi najważniejsze zadanie NATO. Sojusze obronne istnieją po to, by kraje w nich uczestniczące mogły być bronione na wypadek agresji, i to exspressis verbis będzie zapisane w nowej koncepcji strategicznej. Oprócz tego będą jeszcze zapisane dwa istotne zadania NATO.

Zarządzanie kryzysowe, czyli udział sojuszu w przeciwdziałaniu skutkom konfliktów poza terytorium NATO. Chodzi o misje stabilizacyjne, takie jak w Kosowie i Afganistanie. Trzecim zadaniem jest utrwalenie bezpieczeństwa kooperatywnego, czyli współpraca z innymi organizacjami zajmującymi się bezpieczeństwem, takimi jak Unia Europejska czy ONZ. To bardzo ważny zapis, z którego jasno wynika, że NATO chce współpracować dla wspólnego bezpieczeństwa, ale nie wyobraża sobie, aby nad jego działaniami jakakolwiek inna organizacja sprawowała nadzór.

Reklama
Reklama

[b] Czy w Lizbonie uda się podjąć decyzję o budowie natowskiej tarczy antyrakietowej? [/b]

Do rozstrzygnięcia pozostaje kilka kwestii. Czy tarcza ma być jednym z zadań NATO i czy ma chronić wyłącznie wojska, jak to było w przypadku dotychczasowych systemów antyrakietowych, czy też całą populację krajów członkowskich. Jesteśmy też o krok od rozstrzygnięcia sporu, który przez kilka lat dzielił sojusz: jak traktować amerykański system obrony przeciwrakietowej. Czy jako „inwazję” Ameryki z jej techniką antyrakietową na Europę, czy po prostu jako amerykański wkład do obrony przeciwrakietowej w Europie.

Naszym zdaniem tarcza powinna zabezpieczać wszystkich mieszkańców i włączać amerykańskie propozycje, które zostały złożone Europie i przyjęte przez takie kraje, jak Polska. Ta koncepcja ma szanse uzyskać polityczną aprobatę na szczycie w Lizbonie i mam nadzieję, że sojusznicy tę szansę wykorzystają. Dopiero w ślad za tym pójdą prace techniczne i w przyszłym roku byłaby znana architektura tego systemu. Gdyby tarcza była budowana na zasadzie integracji systemów przeciwrakietowych w poszczególnych krajach, to można by to zrobić niewielkim kosztem. Kosztowałoby to od 80 do 150 milionów euro.

[b]Co my byśmy wnieśli do tarczy, skoro z powodu cięć w budżecie obronnym nie stać nas na tworzenie systemu antyrakietowego? [/b]

Cięcia budżetowe mamy już dawno za sobą. Tegoroczny budżet obronny to 25,7 miliarda zł, a przyszłoroczny będzie o 1,8 miliarda większy. Mamy poradziecki system przeciwlotniczy, który jest modernizowany i mógłby być naszym wkładem. Ale z najważniejszymi decyzjami się wstrzymujemy, bo czekamy na wyniki tego szczytu. Chcemy wiedzieć, w jakim kierunku pójdą sojusznicy. Od tego będzie zależało, jaki będzie nasz ostateczny wkład do natowskiego projektu antyrakietowego.

[b]Do tej pory pojawiało się wiele sprzecznych informacji na temat włączania Rosji do tarczy.[/b]

Reklama
Reklama

Jestem pewien, że szczyt rozwieje te wątpliwości. Nieporozumienia wynikają stąd, że niektóre kraje mówią o potrzebie włączenia Rosji do systemu, a inne jedynie o konieczności współpracy z Rosją. Anders Fogh Rasmussen w niedawnym wywiadzie wyjaśnił, że chodzi o współpracę, a nie włączanie. My też tak uważamy. Trzeba sobie powiedzieć otwarcie: NATO nie jest zainteresowane włączeniem Rosji do systemu, który jeszcze nie powstał, a Rosja też nie jest do tego przekonana.

[b] Współpraca z Rosją w ramach Rady NATO – Rosja zostanie przeniesiona na wyższy szczebel? [/b]

Nie ma takiej potrzeby, żeby Radę NATO – Rosja przekształcać w inną formę instytucjonalnej współpracy. To szeroki kanał komunikacji pozwalający rozmawiać prawie o wszystkim. Nie ma też potrzeby podpisywania jakiejś nowej umowy, bo dotychczasowa daje praktycznie nieograniczone możliwości. Wciąż jest dużo obszarów, w których się z Rosją nie zgadzamy. Sojusz nie akceptuje ciągle obecnej w polityce rosyjskiej tendencji do określania swojej strefy wpływów.

Skoro istnieją obszary sporne, to trzeba znajdować obszary, gdzie mamy wspólne interesy i możemy bliżej współpracować. Chodzi o walkę z terroryzmem, Afganistan, walkę z piractwem i zwalczaniem skutków katastrof i klęsk żywiołowych. One zostaną zdefiniowane w nowej koncepcji strategicznej i wspólnym dokumencie podpisanym na koniec szczytu. To najlepsza droga zacieśniania współpracy.

[b]Czy w Lizbonie powinna zostać powtórzona deklaracja z 2008 roku, że Gruzja w przyszłości będzie członkiem NATO? [/b]

Odniesienie do deklaracji sprzed dwóch lat powinno się znaleźć w konkluzjach tego szczytu. I jestem przekonany, że się znajdzie.

Reklama
Reklama

[b]NATO spróbuje też na szczycie ustalić strategię wyjścia z Afganistanu. Dlaczego naszą decyzję ogłosiliśmy wcześniej, nie czekając na sojuszników? [/b]

Odp: Ostateczne stanowisko rządu i pana prezydenta jest jasne. Polska będzie uczestniczyła w operacji afgańskiej tak długo, jak będzie w niej uczestniczyło NATO, tyle że w 2012 roku zmienimy charakter swojego zaangażowania. Przekształcimy misję z bojowej w szkoleniową i zaczniemy stopniowo wycofywać swoje wojska. Każdy kraj ma pełne prawo do tego, żeby decydować o kształcie kontyngentu i charakterze swojego zaangażowania. To są decyzje suwerenne, więc nikt nie może mieć do nas o to pretensji. Wszystkim sojusznikom bardzo zależy, aby była określona data graniczna obecności NATO w Afganistanie. Dlatego przyjęli z zadowoleniem deklarację prezydenta Hamida Karzaja, że tą granicą ma być rok 2014.

[b]Nie jest to jedynie zabieg wizerunkowy? Przecież zmiana misji bojowej na szkoleniową będzie się i tak wiązała z obecnością żołnierzy, a także ich udziałem w misjach bojowych, tyle że u boku Afgańczyków. [/b]

Odp: Wojsko afgańskie może być szkolone tylko przez żołnierzy, bo cywil ich nie wyszkoli. Policja afgańska mogłaby być szkolona przez policjantów, ale słabość Unii Europejskiej w Afganistanie spowodowała, że tym też muszą się zajmować żołnierze NATO. Cywile mogliby rozdawać pomoc humanitarną i budować drogi mosty i szkoły, ale ONZ i UE przez wiele lat ociągały się z zaangażowaniem w Afganistanie. W efekcie z konieczności podczas misji w Afganistanie pojawiła się doktryna, która zakłada, że wojsko musi się zajmować wszystkim. A wiec jeśli nasza misja po 2012 roku przekształci się w misje szkoleniową, to nasi żołnierze będą zajmować się szkoleniem żołnierzy i policjantów afgańskich oraz rozdawać pomoc humanitarną i rozwojową, na którą rząd polski wyłoży pieniądze. Dlatego mówimy o tym, że zmieni się forma naszej obecności, kontyngent zostanie zmniejszony, choć żołnierze pozostaną

[i] —Rozmawiał Wojciech Lorenz [/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama