Reklama
Rozwiń
Reklama

Urzędnik państwowy od kuchni

Osobista kucharka prezydenta Wiktora Janukowycza ma status asystentki deputowanej prezydenckiej Partii Regionów

Publikacja: 20.04.2011 20:20

Sprawę ujawniła internetowa gazeta „Ukraińska Prawda". Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos uwagę dziennikarzy przykuło nazwisko Nadii Marincewej na liście urzędników towarzyszących prezydentowi Janukowyczowi, na której figurowali m.in. szef administracji prezydenckiej oraz minister energetyki i przemysłu węglowego. O Marincewej napisano: pomocnik-konsultant posła do Rady Najwyższej.

„Od kiedy to pomocnicy-konsultanci deputowanych latają prezydenckimi samolotami, kiedy w składzie delegacji nie ma ani jednego posła?" – pytał autor publikacji, znany dziennikarz śledczy Serhij Leszczenko. „Zaskoczenie było tym większe, gdy okazało się, że Marincewa została zakwaterowana w Davos nie w hotelu, ale w wynajętej dla prezydenta rezydencji" – pisała „Ukraińska Prawda".

W parlamencie odpowiedziano portalowi, że Marincewa od maja 2010 roku pracuje jako asystent Julii Kowalewskiej, deputowanej Partii Regionów, a stanowisko, które zajmuje, zaliczono do czwartej kategorii urzędników państwowych (są nimi np. zastępcy szefów departamentów w ministerstwach).

„Ustaliliśmy: Marincewa nie jest żadnym pomocnikiem-konsultantem posła. Nie pisze za niego projektów ustaw i nie przyjmuje interesantów w biurze. Marincewa jest kucharką prezydenta. Osobistą i bardzo zaufaną. Janukowycz zatrudnił ją w siedzibie rządu, gdy był jeszcze premierem przed pomarańczową rewolucją. Po przejściu jego Partii Regionów do opozycji w 2005 roku pani Marincewa pracowała w restauracji Zorianyj w Kijowie (w tym budynku znajdował się sztab wyborczy Janukowycza i Partii Regionów – red.)" – pisała „Ukraińska Prawda".

Prezydent ma prawo mieć osobistego kucharza. Ale czy powinien on być zatrudniony na stanowisku urzędnika państwowego? – To nie mieści się w żadnych normach. Jest sprzeczne zarówno z ukraińskim prawem, jak i zasadami moralności. Takie decyzje wywołują w społeczeństwie ogromną nieufność – powiedział „Rz" były dysydent sowiecki i były deputowany ukraińskiego parlamentu Stepan Chmara. Deputowany Partii Regionów Jurij Myrosznyczenko przyznaje w rozmowie z naszą gazetą, że nie zna tej sprawy. Podkreśla jednak, że na Ukrainie deputowany ma prawo mieć nawet 30 asystentów. – Czterech z nich powinno mieć status urzędnika państwowego. Inni mogą pracować społecznie – mówił Myrosznyczenko.

Reklama
Reklama
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama