Papieska Komisja Ecclesia Dei zajmująca się wiernymi przywiązanymi do przedsoborowej tradycji liturgicznej wydała instrukcję do dekretu papieskiego (motu proprio) z 2007 r., „Summorum Pontificum". Benedykt XVI nakreślił w nim normy używania mszału łacińskiego.
Instrukcja „Universae Ecclesiae" podpisana przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary kar- dynała Williama Levadę przypomina, że przedsoborowy łaciński mszał Jana XXIII z 1962 r. i będący owocem soborowej reformy liturgicznej mszał Pawła VI z 1970 r. to dwa równoprawne wyrazy tego samego rytu rzymskiego.
Dokument zobowiązuje biskupów, ordynariuszy i księży do podjęcia wszystkich możliwych kroków, by zapewnić życzącym sobie tego wiernym możliwość uczestniczenia w mszy łacińskiej.
Instrukcja dopuszcza możliwość odprawiania mszy w dwóch następujących po sobie wersjach podczas Triduum Paschalnego. Zastrzega, że wierni zwracający się z prośbą o mszę trydencką nie mogą należeć do grup podważających legalność mszy posoborowej czy władzy papieża jako głowy Kościoła powszechnego. Nie dotyczy więc tradycjonalistów-schizmatyków.
Dokument stwierdza, że kapłan celebrujący mszę łacińską musi znać łacinę i obrządek. W przypadku gdyby brakowało odpowiednio przeszkolonych kap-łanów – sugeruje dokument – można się zwrócić do księży należących do instytutów utworzonych przez Ecclesia Dei, którzy na co dzień korzystają z nadzwyczajnej, łacińskiej formy mszy.
Instrukcja dotyczy motu proprio Benedykta XVI sprzed czterech lat i jest owocem konsultacji z biskupami. Środowiska tradycjonalistyczne obawiały się, że dokument ograniczy dostęp do mszy łacińskiej, tymczasem instrukcja wychodzi ich potrzebom naprzeciw, niejako sugerując, by w razie kłopotów informowały o nich Watykan.
„Rehabilitacja" nigdy niezakazanej mszy łacińskiej w 2007 r. (pierwszy krok zrobił Jan Paweł II w 1988 r.) wywołała zarzuty, że Kościół wraca do czasów przedsoborowych, a także protesty środowisk żydowskich. W liturgii wielkopiątkowej była modlitwa „o nawrócenie żydów". Benedykt XVI w zmienił intencję na „za żydów".
Piotr Kowalczuk z Rzymu