Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Opracowaniem traktatu zajmowali się eksperci Rady Europejskiej, kierowanej przez Hermana Van Rompuya
Nagłośniona przez posłów PiS sprawa różnych wersji traktatu fiskalnego dotyczy nie tylko tłumaczenia z angielskiego na polski. Jeszcze wczoraj na stronie internetowej Rady UE znajdowały się dwie różne wersje dokumentu w języku angielskim.
Jedna – podobnie jak polska wersja, którą rząd przesłał do Sejmu – zawierała w art. 14 odniesienie do ustępów 3 i 5, które w ostateczny sposób potwierdzają, że Polska będzie zapraszana na niektóre szczyty strefy euro. Druga w art. 14 zawiera odniesienie tylko do ustępu 3, co – według PiS – może nasz wstęp na szczyty ograniczyć.
Jak dowiedziała się „Rz", w Radzie ostateczna wersja to ta, która została przesłana do Sejmu. Ostateczna na razie, bo jak z każdym traktatem ostateczne jest to, co będzie położone do podpisu umawiającym się stronom, czyli 1 marca na szczycie UE. Teoretycznie dokument może jeszcze ulec zmianie.
Służby prasowe Rady UE nie były w stanie wyjaśnić, dlaczego na ich stronie znajdują się dwie wersje, kiedy i dlaczego została wprowadzona zmiana.
Nieoficjalnie się mówi, że to może być efekt znanego wśród dyplomatów bałaganu . Traktatem fiskalnym zajmował się bowiem Sekretariat Generalny Rady, następnie gabinet Hermana van Rompuya, a wreszcie tzw. grupa robocza euro.
Z naszych informacji wynika, że po szczycie UE 31 stycznia, który traktat przyjął, żadne negocjacje na poziomie dyplomatycznym czy politycznym już się nie odbywały. – Jak zawsze w takich sytuacjach trwają prace stałej grupy prawników-lingwistów, która dokładnie sprawdza zapisy traktatu i jego przekłady na różne języki – mówi „Rz" Nicolas Kerleroux, szef działu prasowego Rady. Jednak te osoby nie mają prawa zmieniać materii tekstu, mogą natomiast wskazywać na nieścisłości. Tak mogło się zdarzyć w tym wypadku.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: