Reklama

Trzy zaskoczenia. Prof. Marek Garbicz, gość „Plusa Minusa”, poleca

A może nasz słynny patriota był w gruncie rzeczy oportunistą…?
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Foto: Grand Warszawski - stock.adobe.com

Zacznę od XVIII wieku. To nie jest tak, że „Monachomachię” przeczytałem pierwszy raz, ale ile razy chcę poprawić sobie humor, sięgam po Ignacego Krasickiego. To świetnie napisany tekst, bardzo zabawny, zjadliwa satyra, a do tego płynąca z wewnątrz środowiska, więc zawsze chętnie do niego wracam. Zwłaszcza że Krasicki jako postać wcale nie jest jednowymiarowy. Mamy chyba strasznie wyidealizowany obraz Krasickiego, takiego patrioty, człowieka związanego z obozem reform i Obiadami Czwartkowymi. Tymczasem był to człowiek, który bardzo umiejętnie zabiegał o pieniądze i lubił luksus. Zastanawiam się nawet, czy nie należy go nazwać oportunistą. Po pierwszym rozbiorze Polski zbudował bardzo dobre relacje z Fryderykiem II, królem Prus. Do tego stopnia, że król spłacał jego długi, a w końcu załatwił mu stanowisko arcybiskupa gnieźnieńskiego. Krasicki został nim po trzecim rozbiorze i do śmierci piastował to stanowisko. Był nawet prymasem Polski, choć wtedy nie miało to już większego znaczenia, bo Polski nie było.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama