Korespondencja z Brukse
li
Lizbona walczy z kryzysem, likwidując święta. W tym roku mieszkańcy tego kraju stracą aż cztery wolne dni. Dwa związane ze świętami państwowymi – Dniem Niepodległości i Dniem Republiki – oraz dwa wynikające z kalendarza Kościoła katolickiego – Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny i Boże Ciało. Rząd premiera Pedro Coelho postanowił być konsekwentny i nakazał obywatelom przyjście do pracy również 21 lutego. Co prawda ostatni dzień karnawału nie jest oficjalnie ujęty na liście świąt państwowych, ale tradycyjnie na prowincji lokalne władze ogłaszały ten dzień wolnym od pracy dla zatrudnionych w sektorze publicznym, żeby umożliwić im udział w radosnych pochodach z dziećmi.
– W czasie, gdy likwidujemy święta państwowe, nikt by nie zrozumiał naszej niekonsekwencji i zgody na dzień wolny z okazji karnawału – argumentował Coelho.
Polityka Lizbony podoba się Brukseli. Portugalia korzysta z 78 mld euro pomocy od państw strefy euro i MFW, co kwartał poddawana jest ocenie, do jakiego stopnia spełnia warunki pożyczki. Jednym z elementów reform jest zwiększenie konkurencyjności, poprzez zmniejszenie kosztów pracy. A to odbywa się właśnie poprzez wydłużenie tygodnia pracy, ograniczenie płatności za nadgodziny i zmniejszenie liczby dni wolnych. – Z czasem przyniesie to znaczące ograniczenie kosztów pracy – brzmi fragment raportu przygotowanego przez tzw. trojkę, czyli przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego oraz MFW.
Więcej za mniej
We wszystkich krajach mających problemy z zadłużeniem i walczących o zaufanie inwestorów dokonywane są reformy rynku pracy. W ich efekcie pracownicy mają pracować więcej za mniejsze pieniądze. Ale tylko w Portugalii zdecydowano się na tak drastyczne posunięcie, jak likwidacja kilku dni świątecznych.
– Zlikwidowanie dnia wolnego zwiększa liczbę przepracowanych godzin i powinno doprowadzić do wzrostu PKB. Jeśli ten dodatkowy produkt nie jest zakupiony w kraju (w formie prywatnej konsumpcji i wydatków na mieszkania, wydatków rządowych na dobra i usługi lub wydatków firm na inwestycje), to wtedy albo idzie na eksport, albo zastępuje import, albo powiększa zapasy – mówi „Rz" Peter Jarret, ekonomista OECD.
Każdy z tych skutków jest pozytywny dla gospodarki. Ekonomiści próbują ocenić, jaki jest zysk z powodu likwidacji dnia wolnego czy też strata wynikająca z dodania takiego święta. Świeżym przykładem jest Wielka Brytania, gdzie 29 kwietnia 2011 roku dołożono dzień wolny z okazji ślubu księcia Williama z Kate Middleton. A w tym roku dzięki przesunięciu święta z końca mają na poniedziałek, 4 czerwca, i dołożenia kolejnego dnia wolnego we wtorek, 5 czerwca, Brytyjczycy będą mogli świętować przez cztery dni diamentowy jubileusz Elżbiety II, czyli 60. rocznicę jej wstąpienia na tron. Zdaniem rządu koszt dodatkowego dnia wolnego na książęcy ślub wynosił 2,9 mld funtów, czyli 0,2 proc. PKB, taki sam będzie koszt diamentowego jubileuszu królowej. Jednak niezależni eksperci twierdzą, że straty trzeba szacować na 6 mld funtów, dokładny ułamek rocznego PKB przypadający na jeden dzień w roku. Są nawet bardziej pesymistyczni eksperci, przewidujący gigantyczne straty spowodowane faktem, że oba wydarzenia to część długich weekendów. Firma doradcza RSM Tenon oszacowała straty z powodu ślubu książęcego na... 30 mld funtów. Ciosy te mają spaść na Wielką Brytanię, gdy próbuje uchronić się przed kolejną falą recesji. – Utrata pracowników i tworzonego przez nich dochodu może być niszcząca dla małych firm – mówił Phil McCabe z organizacji FSB reprezentującej małe przedsiębiorstwa.
Nie tylko koszty
Obrońcy prawa do wolnych dni argumentują, że święto to nie tylko koszty. Według TUC, brytyjskiej centrali związkowej, ślub księcia Williama kosztował gospodarkę „tylko" 1,2 mld funtów. Znaczną część PKB utraconego z powodu dnia wolnego zrekompensowały dochody z turystyki czy sprzedaży pamiątek. Długi weekend to znaczące dochody dla firm turystycznych i linii lotniczych. Tak jak okres przed Bożym Narodzeniem to czas zakupów.
Eksperci przyznają, że nikt nie zaleca likwidacji świąt, bo nie wiadomo, jakie byłyby tego skutki. Brak doświadczeń, z których można by wyciągnąć jednoznaczne wnioski. We Francji w 2004 r. zlikwidowano wolne w święto Zesłania Ducha Świętego, ale potem szybko wprowadzono możliwość pracy i przekazywania części dochodu na pomoc dla starszych ludzi. W przypadku Portugalii likwidacja świąt to też tylko jeden z wielu elementów reform, nie wiadomo, do jakiego stopnia ewentualny wzrost konkurencyjności gospodarki będzie efektem takiego właśnie działania.
Wolne od pracy
Hiszpania – 14 dni
Cypr – 13 dni
Malta – 13 dni
Słowacja – 13 dni
Austria – 11 dni
Czechy – 11 dni
Litwa – 11 dni
Łotwa – 11 dni
Portugalia – 11 dni
Belgia – 10 dni
Dania – 10 dni
Francja – 10 dni
Grecja – 10 dni
Luksemburg – 10 dni
Niemcy – 10 dni
Bułgaria – 9 dni
Estonia – 9 dni
Finlandia – 9 dni
Słowenia – 9 dni
Szwecja – 9 dni
Węgry – 9 dni
Włochy – 9 dni
Irlandia – 8 dni
Polska – 8 dni
Wielka Brytania – 8 dni
Rumunia – 6 dni
Holandia – 5 dni