– Unia może nie przesłać nam zaplanowanych funduszy, a wtedy pieniądze pójdą z naszego budżetu i wszystko zostanie przerzucone na czeskiego podatnika – powiedział „Rzeczpospolitej" analityk głównego czeskiego dziennika gospodarczego „Hospodarskich Novin" Martin Ehl.
Afera wybuchła, gdy do praskiej prasy przedostał się raport unijnych audytorów, którzy badali powiązania obecnego szefa rządu Andreja Babiša z jego holdingiem Agrofer. W 2016 roku czeski parlament przyjął ustawę – pisaną „pod Babiša" – nakazującą premierowi przekazywanie swych firm pod zarząd funduszy trustowych (podobnie jak w USA).