Prezydent Paul Kagame wraz z sekretarzem ONZ Ban Ki-Moonem zapalili na stadionie Amahoro w stolicy Rwandy, Kigali, znicz, który będzie płonąć przez 100 dni - dokładnie tyle, ile trwały ludobójcze rzezie. Pochodnia, od której zapłonął znicz, przez ostatnie trzy miesiące przenoszona była z wioski do wioski na terenie całego kraju.
Dziś na stadionie odbędą się główne uroczystości upamiętniające najkrwawszy okres w historii Rwandy. Przybędą na nią delegacje z całego świata.
Przed stadionem zgromadziły się tysiące Rwandyjczyków, którzy śpiewają pieśni żałobne. Wczoraj tłumy uczestniczyły we mszach poświęconych zamordowanym podczas rzezi.
Podczas trzech miesięcy w 1994 roku wojska rządowe i policja Hutu zabiły tysiące członków plemienia Tutsi.
"To były celowe i systematyczne działania" - napisał w oświadczeniu prezydent USA Barack Obama. "Przerażające wydarzenia tych stu dni, gdy przyjaciel zwrócił się przeciwko przyjacielowi, sąsiad przeciw sąsiadowi, bliźni przeciw bliźniemu, uświadamiają nam nasze najgorsze instynkty. Podobnie jak odwaga tych, którzy ratowali innych, przypomina nam o obowiązkach wobec naszych bliźnich" - napisał Obama.
Podczas krwawego konfliktu w Rwandzie ONZ i międzynarodowe społeczności były ostro krytykowane za brak reakcji, a także za długotrwałe nieprzyznawanie, że ludobójstwo miało tam w ogóle miejsce.
"Ludobójstwo, które pamiętamy do dziś i niepowodzenie świata, który nie potrafił mu zapobiec, przypomina nam, że zawsze mamy wybór" - napisał prezydent USA. "W obliczu okrucieństwa musimy pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i widząc nietolerancję i cierpienie nie możemy pozostać obojętni".
W oficjalnych obchodach nie weźmie udziału przedstawiciel Francji. Francuski ambasador w Rwandzie, Michel Flesch, poinformował, że nie otrzymał akredytacji. Tę wiadomość przekazał mu rwandyjski minister spraw wewnętrznych. W związku z tym z udziału w uroczystościach wycofała się także francuska minister sprawiedliwości Christiane Taubira.
Do dziś rola Francji w wydarzeniach z 1994 roku pozostaje kontrowersyjna. Kraj ten był wówczas sojusznikiem nacjonalistycznego rządu Hutu podczas prezydentury Juvenala Habyarimanaia. Francja oskarżana jest o to, że za prezydentury Francois Mitteranda wspomagała szkolenie rwandyjskich wojsk i pomogła kilku sprawcom ludobójstwa w ucieczce z raju.
Dwadzieścia lat po rzezi w Rwandzie