Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że już następnego dnia po jego zaprzysiężeniu w październiku 2005 roku szefowie służb specjalnych poinformowali go o współpracy z USA, która miała miejsce za czasów, gdy premierem był Leszek Miller. Marcinkiewicz poinformował o tym natychmiast komisję ds. służb specjalnych.

W komisji zasiadali wówczas przedstawiciele wszystkich partii politycznych, Marcinkiewicz czekał więc na ich reakcję. Uznali, że tych informacji nie należy upubliczniać.

- Współpraca między służbami była bardzo daleko posunięta" - stwierdził Marcinkiewicz. Były premier uznał, że nie wie, czy zgodziłby się na podobne warunki współpracy, gdyby decyzja zależała od niego. - Oddawaliśmy sporo naszej niezależności - uznał i ocenił, że "można się było spodziewać, do czego to może prowadzić".

Ujawnienie przez "Washington Post" kulisów tajnych ośrodków CIA poza granicami USA nastąpiło kilka tygodni po objęciu urzędu premiera przez Kazimierza Marcinkiewicza.

Były premier uważa, że ujawnienie istnienia tajnych więzień spowodowane było wewnętrznym sporem w CIA, a upublicznienie tej sprawy było dla Polski bardzo niekorzystne.

- USA we własnej wojnie politycznej idą na zabój, nie patrzą na to, gdzie lecą kule, a w Polskę lecą chyba najmocniej - stwierdził Marcinkiewicz.