Rzeczpospolita: Nie ma dziś na świecie bardziej niebezpiecznej drogi dla imigrantów niż ta z Libii do Włoch przez Morze Śródziemne. Tak twierdzą eksperci Organizacji Narodów Zjednoczonych. Frontex nie może tej tragedii powstrzymać?
Fabrice Leggeri: Sytuacja jest tak trudna dlatego, że do Libii przyjeżdżają emigranci z całej Afryki, z Azji, niemal z całego świata. Wiedzą, że stąd mogą stosunkowo łatwo przedostać się do Europy. Od dwóch lat w Libii nie ma rządu, państwo upadło. Nikt nie przeciwdziała kryminalnym grupom przemytników. To ogromne wyzwanie.