Według danych rosyjskiej Federalnej Służby Państwowej Statystyki (odpowiednik naszego GUS) w lipcu żywność potaniała średnio o 0,3 proc. z powodu pojawienia się warzyw i owoców sezonowych (np. cena ogórków spadła o prawie 1/3).
Nie zmieniło to jednak ogólnego trendu. Mimo lipcowego spadku już w sierpniu zaczęła drożeć kasza gryczana i ryż – tak, jak rok temu. W pierwszym przypadku powodem są mniejsze niż zwykle zeszłoroczne zbiory gryki a następnie rezygnacja wielu rolników z jej uprawiania (z powodu huśtawki cen).
Tak obecnie, jak i w zeszłym roku, rosyjskie ministerstwo rolnictwa zapewnia, że krajowi nie grozi deficyt kaszy gryczanej.
W górę idą również ceny usług komunalnych: od początku roku o 7,1 proc. Najbardziej wzrosły w Moskwie (o 40,9 proc.), anektowanym Sewastopolu (o 16 proc.) i Czeczenii (12,5 proc.).
Na początku lipca ministerstwo rolnictwa zaproponowało nadanie lokalnym władzom prawa do administracyjnego ograniczania marży handlowych na żywność.
Jednocześnie jednak inne ministerstwo - przemysłu i handlu - zaproponowało rezygnację z państwowego zakupu wielu lekarstw i aparatury medycznej za granicą, w celu zmniejszenia wydatków walutowych państwa. „Listę zakazów", czyli produktów medycznych, których nie wolno kupować za granicą, wprowadził 5 lutego premier Dmitrij Miedwiediew. Obecne propozycje zwiększyłyby ją prawie dwukrotnie.
Ministerstwo proponuje rezygnację z zakupu kul i lasek dla inwalidów, ale też aparatów rentgenowskich, defibrylatorów czy bandaży i opasek gazowych oraz preparatów antyseptycznych.
Na listę trafiły też zagraniczne prezerwatywy, co wywołało falę komentarzy. Szef państwowego Centrum Zwalczania i Profilaktyki AIDS Wadim Pokrowskij zapewnił, że nie wpłynie to na zwiększenie liczby chorych na AIDS. Jego zdaniem bowiem nie ma bezpośredniego związku między ilością prezerwatyw na rynku, a liczbą chorych, która stawia Rosję w światowej czołówce a Światowej Organizacji Zdrowia każe mówić o epidemii AIDS w tym kraju.
Z kolei były „główny lekarz sanitarny kraju" Giennadij Oniszczenko wprost ucieszył się z likwidacji państwowego importu prezerwatyw. „Wyroby gumowo-techniczne (czyli prezerwatywy) nie mają żadnego związku ze zdrowiem. To (zakaz państwowego importu) zmusi (Rosjan) do zdyscyplinowania, do bardziej dokładnego dobierania partnerów" – powiedział.
„Być może przysłuży się nawet jakoś naszemu społeczeństwu przy rozwiązywaniu problemów demograficznych" – dodał obecny doradca premiera Miedwiediewa.
Nie wiadomo dlaczego Oniszczenko nazwał prezerwatywy „wyrobami gumowo-technicznymi". Być może jest to nawiązanie do radzieckiej jeszcze nazwy „wyrób gumowy nr 2", pod jaką we wstydliwym ZSRR sprzedawano kondomy w aptekach.