Bomby zrzucone przez samoloty przyniosłyby taki sam efekt. Ale Kreml zdecydował się w środę na spektakularne uderzenie z okrętów przebywających na Morzu Kaspijskim z dwóch powodów. Po pierwsze, testowane jeszcze w sierpniu rakiety manewrujące Kalibr-Nk, zdolne precyzyjnie uderzyć w cel oddalony o 1,5 tys. km, miały udowodnić niezwykłe możliwości zmodernizowanej rosyjskiej armii. Po drugie – i ważniejsze – pociski przeleciały nad Iranem i Irakiem, pokazując światu, że Rosja zbudowała na Bliskim Wschodzie potężną koalicję, z którą Ameryka będzie musiała się liczyć.