Prawo do prorogacji parlamentu w brytyjskim systemie politycznym ma de facto urzędujący premier, choć realizuje je za pośrednictwem monarchy. Zgodnie z regułą monarchii konstytucyjnej, która głosi, iż król panuje, ale nie rządzi, monarcha, na wniosek premiera niejako automatycznie podejmuje decyzję o zawieszeniu (prorogacji) parlamentu.
Parlamentarzyści nie biorą udziału w procesie decyzyjnym, który prowadzi do prorogacji - co oznacza, że zawieszenie parlamentu może odbyć się także wbrew woli parlamentarnej większości.
W czasie, gdy parlament jest zawieszony, parlamentarzyści nie mogą zbierać się na posiedzeniach, organizować debat, ani przeprowadzać głosowań - np. nad wotum nieufności dla rządu.
Zazwyczaj do prorogacji parlamentu dochodzi wiosną - w kwietniu lub maju. Zawieszenie parlamentu kończy się otwarciem nowej sesji przez monarchę i wygłoszeniem przez króla lub królową mowy tronowej, w której przedstawiony zostaje program rządu.
W momencie zawieszenia sesji wszystkie ustawy procedowane przez parlament, które nie zostały przyjęte, trafiają do kosza, a po rozpoczęciu nowej sesji muszą być procedowane od nowa (choć brytyjski system polityczny zna przypadki ustaw "przeniesionych" na kolejną sesję).
W czasie zawieszenia parlamentu parlamentarzyści nie tracą swoich mandatów, a ministrowie zachowują stanowiska w rządzie. Tym prorogacja różni się od rozwiązania parlamentu (odbywa się na wniosek premiera, większością 2/3 głosów), do którego - bezskutecznie - starał się doprowadzić Boris Johnson.
Zawieszenie parlamentu różni się też od przerwy w jego pracach (recess), która w tym roku miała mieć miejsce od 13 września do 8 października. O terminie przerwy w pracach parlamentu decydują większością parlamentarzyści.
BBC zwraca uwagę, że często zawieszenie parlamentu trwa bardzo krótko - w 2016 roku parlament był zawieszony przez cztery dni robocze, a w 2014 - przez 13 dni roboczych. Obecnie parlament będzie zawieszony aż przez 24 dni robocze.
Obecne zawieszenie parlamentu budzi kontrowersje głównie dlatego, że dochodzi do niego w czasie gorącego sporu w Wielkiej Brytanii w kwestii możliwości brexitu bez umowy (twardego brexitu). Przeciwnicy Johnsona twierdzą, że zawieszając parlament chciał pozbawić go możliwości zabrania głosu w tej sprawie. Dlatego opozycja, tuż przed zawieszeniem parlamentu, przeprowadziła przez Izbę Gmin i Izbę Lordów tzw. ustawę Hilary'ego Benna, która blokuje możliwość twardego brexitu bez zgody parlamentarzystów.
Kwestią tego, czy w obecnych warunkach Boris Johnson mógł zawiesić parlament zajmują się sądy w Szkocji i Wielkiej Brytanii.
Szkocki sąd cywilny najwyższej instancji (Court of Session) w tym tygodniu, w składzie trzech sędziów rozpatrzy apelację od orzeczenia, w którym sąd ten stwierdził, iż prorogacja jest kwestią polityczną, a nie prawną, w związku z czym sąd nie ma kompetencji, by się nią zajmować.
17 września podobną apelacją od orzeczenia sądu w Londynie zajmie się angielski Sąd Najwyższy.