Spośród 90 uchodźców przysłanych na Litwę z obozów w Grecji w ramach unijnego „planu relokacji" na miejscu pozostało już tylko 18. Największa grupa złożona z 34 osób uciekła w listopadzie autobusami do Niemiec.

Jak informuje agencja Reuter zniknęła również ponad połowa z 63 wysłanych na Łotwę. „Przecież nie możemy zatrzymywać ich siłą" – powiedział agencji łotewski minister spraw wewnętrznych Richards Kozlovskis.

Jedynie w Estonii przebywają nadal wszyscy z 77 przysłanych tam Syryjczyków – przynajmniej tak twierdzą miejscowe władze.

Wszyscy decydujący się na wyjazd obozów w państwach bałtyckich kierują się do Niemiec. „Ci, którzy wyjechali mówili że z Syrii uciekli bojąc się śmierci od kul, ale tutaj bali się śmierci z głodu" – powiedział jeden z nielicznych pozostałych na Litwie.

Państwa bałtyckie oferują przybyszom niezbyt wysokie zasiłki. Na Litwie na przykład czteroosobowa rodzina otrzymuje 450 euro przez pierwsze pół roku pobytu, potem suma zmniejszana jest o połowę. Podobnie jest w dwóch pozostałych krajach. W Rydze zastanawiają się, czy by nie zwiększyć wypłacanych zasiłków ale obawiają się tego, gdyż – jak powiedział jeden z parlamentarzystów - „mogłyby osiągnąć poziom, który byłby nieprzyjemny dla naszych obywateli nie będących tak zasobnymi".

Spośród wszystkich pozostałych na miejscu jedynie sześciu znalazło pracę. „Po co nas wzięliście w tym programie relokacji, jeśli nie ma tu dla nas miejsca" – powiedział jeden z Syryjczyków, który jeszcze pozostał na Łotwie.