Zaki Hussaini został zabrany przez policję z domu w Loimaa, w południowo-zachodniej Finlandii w niedzielę. We wtorek młody mężczyzna został zmuszony do wejścia na pokład samolotu lecącego do Afganistanu. Powodem było odrzucenie przez władze imigracyjne dwóch wniosków o azyl złożonych przez Afgańczyka.

Tuż po opuszczeniu Finlandii przez Hussainiego sąd w Turku zawiesił decyzję o jego deportacji do czasu rozpatrzenia przez władze jego wniosku o przyznanie mu pozwolenia na pracę. W tym czasie Hussaini był już jednak w drodze do Afganistanu.

Zdaniem sędziego młody Afgańczyk powinien mieć prawo pozostania w Finlandii do czasu rozpatrzenia wniosku o pozwolenie na pracę przez odpowiedni urząd.

Teraz jednak Hussaini nie może wrócić do Finlandii, ponieważ w związku z zakończeniem procedury deportacji obowiązuje go dwuletni zakaz wjazdu na teren strefy Schengen.

Policja i urząd imigracyjny podkreślają jednak, że w tej sprawie ich przedstawiciele zachowali się zgodnie z prawem.

Liisa Lintuluoto z helsińskiej policji tłumaczy, że funkcjonariusze brali pod uwagę fakt, że podejmowane dotychczas przez Hussainiego starania o prawo do pozostania w Finlandii nie przyniosły skutku. - Policja nie będzie w takiej sytuacji czekać na to jaka będzie kolejna decyzja - stwierdziła.

Tymczasem Marjaana Laine z Centrum Doradztwa Uchodźcom obwiniła za całą sytuację brak odpowiedniej komunikacji między uchodźcami, sądami, policją i prawnikami. - Przed deportacją należałoby się upewnić, że wszystkie procedury zostały zakończone - dodała. - W interesie wszystkich jest, by nie deportować nikogo, kto ma prawo pozostać w kraju - podkreśliła.

Laine zwróciła jednocześnie uwagę, że konsekwencje deportowania kogoś do kraju, w którym grożą mu tortury, mogą okazać się nieodwracalne.

W Loimaa Hussaini znajdował się pod opieką Finki Helvi Klemetti, którą media określają mianem jego fińskiej "matki". Kobieta twierdzi, że 19-latek rozmawiał o swojej sytuacji z policją tydzień przed deportacją - i w tej rozmowie nikt nie zasugerował mu, że może wkrótce zostać zmuszony do opuszczenia kraju.

Według Klemetti pośpiech w deportowaniu nastolatka był spowodowany tym, że w samolocie z imigrantami odsyłanymi do Kabulu musiała zgadzać się liczba deportowanych.