W Polsce koronawirusem zarażonych jest 17 osób – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. Od niedzielnego wieczoru liczba zdiagnozowanych zwiększyła się o pięć osób. Nowi chorzy są w Krakowie, Raciborzu, Poznaniu i we Wrocławiu.

Czytaj także:

Koronawirus w Polsce i na świecie - relacja na żywo

– Dodatkowo 170 osób jest hospitalizowanych, a ponad 4 tys. objęto kwarantanną domową – tłumaczył podczas konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jego zdaniem w ciągu najbliższych dni liczba zdiagnozowanych może być trzycyfrowa.

Resort zdrowia poinformował, że stara się zwiększyć liczbę łóżek do intensywnej terapii w szpitalach zakaźnych i bazę respiratorów. Będą także specjalne karetki do pobierania próbek badań u osób z kwarantanny domowej.

– Wspólnie z ministrem edukacji analizujemy możliwość zamknięcia szkół w przyszłości – tłumaczył Szumowski. W poniedziałek zostały zamknięte dwie placówki w Szczecinie – filia Przedszkola Publicznego nr 58 oraz Szkoła Podstawowa nr 45. Będą nieczynne do czwartku.

Na razie spokój

Mimo rosnącej liczby zakażonych, obecność koronawirusa w Polsce nie wywołuje paniki. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" wynika, że tylko 2,7 proc. ankietowanych zdecydowanie obawia się, że zachoruje. Natomiast 17,4 proc. liczy się z tym, że może się zarazić. 41,4 proc. uważa, że raczej nie zachoruje, a 26,3 proc. jest tego pewnych.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

Badanie zostało przeprowadzone 6 marca – dwa dni po tym, gdy wykryto zakażenie u pacjenta, który wrócił zza granicy i trafił do szpitala w Zielonej Górze. – Myślę, że gdy podobny sondaż zostanie zrobiony w tym tygodniu, optymistów będzie mniej – mówi „Rzeczpospolitej" psycholog społeczny, profesor Zbigniew Nęcki. – Ludzie nie patrzą na statystyki tylko na konkretne przypadki. Jeśli zobaczą, że ktoś z tego powodu umarł, wpadną w panikę.

Nastroje Polaków uspokaja rząd. 52,5 proc. Polaków uważa, że rząd dobrze radzi sobie z zagrożeniem korona wirusem. Przeciwnego zdania jest 12,6 proc. Dla porównania trzy dni wcześniej pozytywnie o działaniach rządu wypowiadało się 35 proc. ankietowanych. Negatywnie – 30,3 proc.

Kontrola granic

Jako że większość chorych przyjechała zza granicy, Polska będzie bardziej pilnowała swoich granic. – Wdrażamy kontrolne sanitarne na granicy z Niemcami i Czechami – mówi podczas konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Uruchomione zostało pięć punktów kontrolnych. To przejścia w Kołbaskowie, Świecku, Olszynie, Jędrzychowicach i Gorzyczkach.

Premier zaapelował o odwoływanie wydarzeń. – Właśnie imprezy masowe były jedną z przyczyn szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa w Niemczech i we Włoszech – tłumaczył.

Szef MON Mariusz Błaszczak zdecydował o objęciu opieką przez brygady Wojsk Obrony Terytorialnej 177 kombatantów m.in. z Armii Krajowej. – Mogą tym osobom robić zakupy lub pomóc w transporcie – opisuje nam ppłk Marek Pietrzak, rzecznik Dowództwa WOT. Wojska terytorialne wspomagają też Straż Graniczną podczas kontroli sanitarnej.

Koszty nieznane

Rząd na walkę z wirusem przeznaczył 100 mln zł z rezerwy ogólnej premiera oraz 1 mld 280 mln zł z rezerwy kryzysowej. Ale Michał Dworczyk, szef KPRM, zapewnia, że nie ma limitu środków. Będzie likwidował także rezerwy celowe, np. na usuwanie klęsk żywiołowych.

Rząd nie starał się nawet liczyć wydatków, przygotowując projekt specustawy. „Koszty wprowadzanych regulacji nie są możliwe do oszacowania z uwagi na to, że w chwili obecnej nie da się? oszacować ewentualnej liczby osób zarażonych wirusem" – czytamy w uzasadnieniu.

Prezes zielonogórskiego szpitala (trafił do niego pierwszy zarażony) Marek Działoszyński mówił, że szpital otrzymał z państwowych rezerw materiałowych 1 tys. sztuk maseczek oraz 300 sztuk kombinezonów. Nie było gogli, rękawic i ochraniaczy na buty. – Zmierzamy już do stanu krytycznego pod względem zaopatrzenia – stwierdza Działoszyński. Na jednego pacjenta z podejrzeniem koronawirusa, potrzeba 4,5 kompletnego kombinezonu na dobę. Takich pacjentów na oddziale przebywało 11. – Dostarczone 300 sztuk kombinezonów może wystarczyć zaledwie na kilka dni – wylicza.

Zdaniem marszałek lubuskiego Elżbiety Anny Polak słabym punktem jest również zbyt długa diagnostyka i oczekiwanie na wyniki badań, co bardzo podraża koszty. Obecnie takie badania wykonywane są dla całego regionu tylko w stacji sanepidu w Gorzowie Wlkp. – Szpital Uniwersytecki dysponuje laboratorium, które po doposażeniu mogłoby szybciej i sprawniej wykonywać te badania – podkreśla marszałek Polak. Wszystkie województwa złożyły zapotrzebowanie do rządu o pieniądze. Ale nie trafiły one jeszcze do szpitali.

—współpraca koz