Reklama zrobiła już furorę w kinach Wielkiej Brytanii, skąd trafiła do YouTube, ale niemieckich dziennikarzy nie zachwyca. Portal internetowy tygodnika „Der Spiegel” pisze o niej nader kwaśno.
Rzeczywiście w kilkuminutowym filmiku wyprodukowanym przez brytyjską agencję reklamową znalazło się wyjątkowo duże nagromadzenie stereotypów. W takt „Cwału Walkirii” Richarda Wagnera główny bohater klipu Klaus – modelowy, arogancki i władczy nordyk – jedzie elegancką limuzyną z bawarskiego zamczyska do Berlina na gigantyczny stadion (znawcy architektury bezbłędnie rozpoznają w nim hitlerowski Olympiastadion z 1936 roku). W tle widać ośnieżone szczyty bawarskich Alp. Mamy tu i bawarską orkiestrę, i piersiastą blond szynkareczkę, i statuę germańskiego orła w stylu III Rzeszy, i Bramę Brandenburską. Wreszcie wyniosły Klaus mówi, że podobnie jak on wielu szefów niemieckich firm jako limuzynę wybiera citroena. A gdy okazuje się (w drugiej reklamówce), że jego ukochane auto to wóz francuski, bohater uznaje to za świetny żart. Całość zostaje spuentowana zaskakującym sloganem: „Citroen C5 - bez wątpienia niemiecki”.