Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są oficjalne, a jakie zaskakujące powody włączenia Brazylii do polskiego systemu ZUS.
- Dlaczego koszty dopłat do emerytur dla cudzoziemców wzrosły czterokrotnie w ciągu pięciu lat.
- Na czym polega mechanizm dopłat do świadczeń, który budzi kontrowersje, i jakie zmiany są proponowane.
- Jak powracający polscy emigranci mogą w przyszłości wpłynąć na stabilność finansów publicznych.
Po Ukrainie i Białorusi, polski rząd chce podpisać umowę o zabezpieczeniu społecznym z Brazylią – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Umowa o zabezpieczeniu społecznym z Brazylią, podobnie jak poprzednie z wybranymi krajami, zrównuje zasady i prawa emerytalne w obu państwach na wzór tych, które obowiązują w państwach UE.
Od niemal dwóch lat podobną umowę nasz kraj ma z Indiami, ale jak ujawniła „Rz”, z powodu złego klimatu politycznego – głównie afery wizowej, do teraz nie została ona ratyfikowana i nie weszła w życie. Największe kontrowersje wywołuje jeden z aspektów tej umowy dotyczący najbiedniejszych – gwarancja dopłat do minimalnej emerytury finansowana z kieszeni polskiego podatnika.
Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że negocjacje z Brazylią zostały zakończone. – Każda ze stron prowadzi swoje wewnętrzne procedury wymagane do uzyskania zgody na jej podpisanie – potwierdza Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Ratunek dla Polaków uciekających z Brazylii? Katarzyna Kalata: – To nie pomoc socjalna
Dlaczego akurat Brazylia ma zostać objęta specjalną umową dwustronną i wejść jako 15. państwo do systemu ZUS? „Podejmując decyzje w sprawie – wzięto pod uwagę przede wszystkim korzyści takiego rozwiązania w sferze społecznej (m.in. ustalenie prawa do świadczeń długoterminowych), ale także uwzględniono potencjalne korzyści w obszarze gospodarczym – Brazylia jest największym partnerem handlowym Polski w Ameryce Łacińskiej i drugim największym odbiorcą polskiego eksportu w tym regionie (po Meksyku). Istotne jest także budowanie więzi z diasporą, a także »utrzymanie pozytywnych stosunków w sferze polityki zagranicznej wobec państw regionu Ameryki Łacińskiej«" – odpisuje na pytania „Rzeczpospolitej” resort.
I wymienia powody: możliwość transferu polskich świadczeń emerytalno-rentowych do Brazylii, ochrona interesów polskich firm działających na rynku brazylijskim i brazylijskich firm działających w Polsce (eliminowanie podwójnego opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, które zwiększą koszty działalności przedsiębiorstw i hamują przepływ pracowników), a także realizacja celów polskiej polityki migracyjnej – w ramach „Rządowej Strategii współpracy z Polonią i Polakami za Granicą na lata 2025-2030”. Ministerstwo wskazuje na jeszcze jeden zaskakujący cel: „zabezpieczenie interesów obywateli polskich, którzy wskutek nagłych okoliczności zostaliby zmuszeni do opuszczenia Brazylii”.
Nie przekonuje mnie argument o zabezpieczeniu osób „zmuszonych nagle opuścić Brazylię”. Taka umowa chroni przede wszystkim długoterminowe prawa emerytalne i składkowe - nie jest instrumentem natychmiastowej pomocy socjalnej w razie nagłego wyjazdu
Według dr Katarzyny Kalaty, radcy prawnej specjalizującej się w ubezpieczeniach społecznych, ministerstwo nie pokazuje „skali”. A więc ile potencjalnie osób „wejdzie” do systemu. – Przekonujące są argumenty dotyczące ochrony wypracowanych okresów, transferu emerytur i unikania podwójnych składek przez pracowników delegowanych. Są to typowe i racjonalne funkcje umowy o zabezpieczeniu społecznym. Nie przekonuje mnie natomiast argument o zabezpieczeniu osób „zmuszonych nagle opuścić Brazylię”. Taka umowa chroni przede wszystkim długoterminowe prawa emerytalne i składkowe – nie jest instrumentem natychmiastowej pomocy socjalnej w razie nagłego wyjazdu – ocenia krytycznie radczyni.
Jej zdaniem, zbyt ogólny jest również argument odwołujący się do wielomilionowej Polonii – nie ma bowiem wiarygodnej publicznej informacji o liczbie Polaków aktualnie pracujących lub ubezpieczonych w Brazylii. – Szacunki mówiące o ok. 2–3,5 mln Polonii dotyczą przede wszystkim osób polskiego pochodzenia i ich potomków. Nie można utożsamiać tej liczby z obywatelami polskimi, pracownikami delegowanymi ani przyszłymi beneficjentami umowy, zaznacza dr Kalata.
Co mówią brazylijskie dane o Polakach? W 2022 r. wydano 501 pozytywnych decyzji pracowniczych lub migracyjno-inwestycyjnych dotyczących Polski, kolejne 612 w 2023 r., 720 w 2024 r. i 644 w 2025 r. Zdaniem prawniczki, są to jednak decyzje, „a nie liczba unikalnych pracowników. Jedna osoba może występować w danych wielokrotnie”.
Dopłata do emerytury minimalnej pochodzi z budżetu państwa i jest formą „państwowej gwarancji socjalnej”. Rządowe umowy o zabezpieczeniu społecznym takie jak z Brazylią czy Ukrainą poszerzają o kolejne kraje grupy ich beneficjentów
Czy umowa z Brazylią faktycznie jest dla Polski korzystna? Zdaniem dr Katarzyny Kalaty przed ratyfikacją powinny zostać przedstawione: tekst umowy, ocena skutków regulacji, liczba osób posiadających okresy ubezpieczenia w obu państwach, skala delegowania, przewidywana liczba świadczeń oraz wpływ umowy na dopłaty do polskiej emerytury minimalnej. – Kierunek umowy może być słuszny, ale ministerstwo nie przedstawiło jeszcze danych pozwalających ocenić proporcję między jej korzyściami a kosztami – podkreśla.
Ilu Brazylijczyków mieszka w Polsce? W 2025 r. według statystyki Urzędu do Spraw Cudzoziemców było ich 1716.
Dopłaty do emerytur minimalnych dla cudzoziemców: To już ponad 123 mln zł
Dopłaty do polskiej emerytury minimalnej dla cudzoziemców, którzy nie pracowali w Polsce, budzą największe kontrowersje. Z danych ZUS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w ciągu pięciu lat czterokrotnie wzrosła suma takich dopłat. Z 27,7 mln zł w 2020 r. (4,2 tys. osób) do 123,5 mln zł w 2025 r. (11,4 tys. osób). Z jakich państw beneficjentów jest najwięcej? ZUS takich danych nie gromadzi.
Między 2021 a 2025 r. przeciętna liczba cudzoziemców otrzymujących dopłatę wzrosła o ok. 104 proc., natomiast koszt dopłat wzrósł z 38 mln zł do 123,5 mln zł, czyli o 225 proc.
Dopłata do emerytury minimalnej pochodzi z budżetu państwa i jest formą „państwowej gwarancji socjalnej”. Rządowe umowy o zabezpieczeniu społecznym, takie jak z Brazylią czy Ukrainą, poszerzają o kolejne kraje grupy ich beneficjentów.
Warunki emerytalne w Polsce są na tle innych państw atrakcyjne: wynoszą 20 lat pracy dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn przy stosunkowo niskim wieku emerytalnym – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Cudzoziemiec pochodzący z państwa, z którym Polska ma podpisaną specjalną umowę, o ile przeniesie się do Polski, może wykazać wyłącznie okres pracy w swoim kraju. Jeśli w przeliczeniu jego emerytura jest niższa niż polska minimalna (obecnie 1 978,49 zł brutto, a więc ok. 1 800,43 zł „na rękę”), polski podatnik z budżetu państwa mu ją wyrówna. Najliczniejszymi grupami cudzoziemców, którym wypłacane są emerytury na mocy specjalnych umów według ZUS są Ukraińcy, Białorusini i Amerykanie.
Projekt Konfederacji wprowadzi zmiany dla wszystkich, nie tylko cudzoziemców, ale także dla polskich emigrantów. Uważamy że w obecnym kształcie system jest patologiczny i niesprawiedliwy dla tych, którzy składki i podatki płacą w Polsce
Dlaczego skala dopłat rośnie w piorunującym tempie? – Najbardziej niepokoi mnie nie sama liczba dopłat, lecz to, że Państwo nie potrafi dokładnie wyjaśnić ich struktury i kontrolować długoterminowych skutków – krytykuje dr Kalata. Uważa, że ZUS powinien analizować zagregowane dane według państwa ubezpieczenia, podstawy prawnej, miejsca zamieszkania, wysokości dopłaty i przypadków jej cofnięcia.
– Między 2021 a 2025 r. przeciętna liczba cudzoziemców otrzymujących dopłatę wzrosła o ok. 104 proc., natomiast koszt dopłat wzrósł z 38 mln zł do 123,5 mln zł, czyli o 225 proc. Brak systematycznego monitoringu należy uznać za poważną lukę w zarządzaniu finansami publicznymi – podkreśla ekspertka.
Konfederacja reaguje: to skok na kasę biedniejszych państw
W ciągu najbliższych kilku tygodni klub Konfederacji ogłosi projekt ustawy zmieniającej zasady przyznawania polskiej emerytury – w szczególności dopłat do najniższego świadczenia. – To polski system dopłat jest największym problemem. Dla obywateli państw biedniejszych to skok na kasę. Ale nasz projekt wprowadzi zmiany dla wszystkich, nie tylko cudzoziemców, ale także dla polskich emigrantów. Uważamy, że w obecnym kształcie system jest patologiczny i niesprawiedliwy dla tych, którzy składki i podatki płacą w Polsce – mówi poseł Michał Wawer, wiceprzewodniczący klubu Konfederacji.
Projekt zakłada, że na dopłatę do emerytury minimalnej w Polsce może dostać wyłącznie osoba, która uzbiera określoną wysokość składek na koncie ZUS. Jaką? – To jeszcze ustalamy. Początkowo chcieliśmy zakreślić minimalną liczbę lat pracy w Polsce, ale okazało się, że było to skomplikowane – dodaje polityk.
Powracająca emigracja obciąży system emerytalny. ZUS nie zbada, w jakim stopniu
Problemem dla budżetu państwa mogą się okazać także polscy emigranci, którzy na starość po latach pracy na Zachodzie, głównie w Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii czy Holandii, wrócą do kraju i wejdą w nasz system emerytalny. Wielu z nich pracowało za granicą „na czarno” lub na najniższych stawkach. Tymczasem, jak przyznaje ZUS, nie zbiera – a nawet nie szacuje skali potencjalnego wpływu na obciążenia systemu emerytalnego. Ilu Polaków wracających z emigracji może obciążyć system dopłat?
– GUS szacuje, że pod koniec 2025 r. za granicą przez co najmniej 12 miesięcy przebywało ok. 1,513 mln polskich obywateli. Nie wiemy jednak, ilu z nich wróci, jak długie mają okresy ubezpieczenia, ile wyniosą ich zagraniczne emerytury i gdzie będą mieszkać po zakończeniu aktywności zawodowej – przyznaje ekspertka.
Jej zdaniem „niższy wiek emerytalny w Polsce może powodować sytuację, w której polska emerytura jest już wypłacana, natomiast świadczenie zagraniczne nie jest jeszcze należne”. – Nie oznacza to automatycznej dopłaty dla każdego powracającego. Konieczne jest spełnienie warunku stażowego, co do zasady 20 lat dla kobiety i 25 lat dla mężczyzny, zamieszkiwanie w Polsce oraz ustalenie, że suma należnych świadczeń jest niższa od polskiego minimum – wyjaśnia Katarzyna Kalata.
Konfederacja nie ukrywa, że ich projekt – minimalnych składek w ZUS uprawniających do dopłaty z kasy państwa – obejmie na takich samych zasadach polskich emigrantów, którzy pracowali za granicą. – Ten problem z rzeszą powracających emigrantów czy cudzoziemców z biedniejszych krajów będzie w najbliższych latach narastał i generował olbrzymie obciążenie budżetu. Nasz system dziś zachęca do tego, by przyjechać tu na emeryturę, której wiele osób u nas nie wypracowało – dodaje poseł Wawer.
Czytaj więcej
Nikt nie potrafi oszacować, ile będzie kosztować wypłata świadczeń dla obywateli Ukrainy.
Także według mec. Kalaty „państwo powinno przygotować prognozę obejmującą nie tylko cudzoziemców przyjeżdżających do Polski, lecz także Polaków powracających z wieloletniej emigracji”. – To właśnie w tej grupie skutki unijnej koordynacji emerytalnej mogą być w przyszłości bardzo istotne – dodaje.
Czy umowa z Brazylią ma szanse wejść w życie? Porozumienie musi przegłosować Sejm, a wcześniej – przejść przez zaopiniowanie w dwóch komisjach: polityki społecznej i spraw zagranicznych. Od kwietnia ubiegłego roku utknęła tam podobna umowa – z Indiami. Nie trafiła nawet pod głosowanie. Na koniec musi ją także ratyfikować Prezydent RP.
Jesteśmy za tym by wypowiedzieć umowy z poprzednich lat, w tym z Ukrainą czy Białorusią, dla których umowa z Polską jest niekorzystna i finansowo obciążająca
Zdaniem dr Kalaty, „jeżeli rząd priorytetowo traktuje obecnie Brazylię, powinien również wyjaśnić, według jakich kryteriów ustalana jest kolejność zawierania i ratyfikowania umów o zabezpieczeniu społecznym”. Ma ją z Polską np. Korea Południowa, Mołdawia czy Turcja.
Konfederacja krytycznie ocenia wszystkie specjalne umowy o zabezpieczeniu społecznym z innymi krajami, nie tylko z Brazylią czy Indiami, które chce wprowadzić rząd Donalda Tuska. – Jesteśmy za tym, by wypowiedzieć umowy z poprzednich lat, w tym z Ukrainą czy Białorusią, dla których umowa z Polską jest niekorzystna i finansowo obciążająca – dodaje Michał Wawer.
Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, intencją podpisania umowy Polski z Ukrainą w 2012 r. (zaczęła obowiązywać od 2014 r.) była troska o polskiego repatrianta. Okazało się, że największymi beneficjentami stali się jednak ukraińscy emigranci zarobkowi.