Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kulisy tragicznego wypadku, który wywołał ogólnopolską debatę na temat bezpieczeństwa w taksówkach.
  • Dlaczego zdecydowana większość Polaków domaga się zaostrzenia przepisów dla kierowców świadczących usługi przewozu osób.
  • Na czym polega obecna weryfikacja kierowców z zagranicy i dlaczego nie gwarantuje ona realnej oceny ich umiejętności.
  • Jakie bariery prawne utrudniają wprowadzenie obowiązkowych egzaminów i jakie zmiany planuje Ministerstwo Infrastruktury.

Wypadek jaki wydarzył się 6 czerwca, w słoneczną sobotę w Ząbkach wstrząsnął opinią publiczną. Tragiczne zdarzenie zarejestrowała kamerka samochodowa zainstalowana w aucie, które poruszało się na prawym pasie ul. Piłsudskiego. Na nagraniu widać, jak srebrna honda, z oznaczeniem taxi, z pasa nakazującego jazdę na wprost wjeżdża na skrzyżowanie i zaczyna niedozwolony skręt w lewo, by zawrócić. Tyle że na tym skrzyżowaniu było to niedozwolone. Wtedy w taksówkę uderza rozpędzone czarne audi (ma zielone światło na swoim pasie). Ogromna siła uderzenia odrzuca audi na latarnię sygnalizacji świetlnej – auto rozpada się na dwie części. Ginie dwóch młodych mężczyzn z audi, trzeci w krytycznym stanie trafia do szpitala. Kierowcą taksówki jest 37-letni Bayram A., obywatel Turcji. Pracuje jako kierowca na aplikację. Jest trzeźwy. Dlaczego podjął się zabronionego manewru zawracania, dodatkowo na drodze szybkiego ruchu?

Foto: Tomasz Sitarski

– Ten kierowca zeznał w prokuraturze, że wykonał ten manewr tłumacząc: „Bo tak się u nas jeździ”. U nas, czyli w Turcji. To chyba wystarczy za jakikolwiek komentarz – mówi „Rz” Paweł Saturski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Taksówkarzy Zawodowych m.st. Warszawy. Prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga odmawia nam informacji na temat zeznań tureckiego kierowcy. Od kiedy Bayram A. wykonywał w Polsce licencjonowany przewóz osób i od ilu lat posiadał prawo jazdy, a także gdzie zostało wydane? Prok. Staros przyznaje, że prokuratura nie bada tych kwestii, bo „nie są one przedmiotem tego śledztwa”. Bada „jedynie okoliczności tego zdarzenia”. 

Wypadek rozgrzał społeczny internet. I ponownie otworzył dyskusję, czy Polska nie ma zbyt liberalnych przepisów dla kierowców obcokrajowców. W setkach komentarzy internauci pisali: „Jeśli ktoś zawraca w taki sposób na ruchliwym skrzyżowaniu, to prędzej czy później dojdzie do tragedii”, „Nieważne, skąd był kierowca – liczy się to, czy przestrzegał przepisów”, „Państwo powinno dokładniej kontrolować kierowców wykonujących przewozy osób”. Sam sprawca na pytanie prokuratora o to, czy przyznaje się do zarzucanego mu czynu, nie odpowiedział.

Sondaż IBRIS: im starsi, tym bardziej radykalni

IBRIS na zlecenie „Rzeczpospolitej” zapytał Polaków (12-13 czerwca): czy wszyscy kierowcy taksówek, niezależnie od narodowości, powinni mieć zdany również polski egzamin na prawo jazdy. Wyniki były jednoznaczne. Aż 83,9 proc. respondentów odpowiedziało, że bezwzględnie powinni taki egzamin u nas przejść. Co ciekawe, poglądy takie wyrażają przede wszystkim wyborcy obecnej koalicji rządzącej (aż 92 proc.), z kolei sympatycy PiS, Konfederacji, Razem – 88 proc. Zaledwie 15,1 proc. zakreśliło odpowiedź, że „w przypadku obcokrajowców wystarczy prawo jazdy z ich kraju” (takie są wymogi obecnie). Tylko 1 proc. pytanych w sondażu nie miało zdania na ten temat.

92 proc.

tylu wyborców KO jest za wprowadzeniem egzaminu na prawo jazdy w Polsce dla taksówkarza cudzoziemca

Wyniki sondażu pokazują również, że decydujący wpływ na poglądy odgrywa tu nie tyle płeć (nieco więcej kobiet jest za weryfikacją umiejętności kierowców taksówek), co wiek. W grupie wiekowej 18-29 lat za bezwzględnym egzaminem jest 62 proc. respondentów, w przedziale 30-39 lat – 72 proc., 40-49 lat – 85 proc. Najwyższe wskaźniki dotyczą jednak dwóch grup: 50- i 60-latków – w tym przedziale wiekowym 94 i 99 proc. jest za obowiązkowym egzaminem w Polsce. 

Czytaj więcej

Tragedia w Ząbkach. Wraca postulat zaostrzenia wymogów wobec kierowców z aplikacji

– Nie jestem zaskoczony takimi wynikami. W państwach trzecich, głównie spoza UE, panuje inna kultura jazdy. To widać na ulicach dużych polskich miast, w których każdego dnia dochodzi do kilku kolizji z udziałem kierowcy cudzoziemca. Statystycznie częściej są oni sprawcami niż polscy taksówkarze – ocenia Paweł Saturski, taksówkarz z Warszawy z 42-letnim stażem. W jego opinii najgorzej jeżdżą kierowcy Dalekiego Wschodu, państw byłego ZSRR – Tadżykistanu, Uzbekistanu, a także Armenii i Gruzji. 

O komentarz do wyników sondażu poprosiliśmy Uber Polska. „Uber współpracuje wyłącznie z licencjonowanymi kierowcami i partnerami flotowymi, którzy spełniają wszystkie wymogi określone przez polskie prawo” – odpowiedziało lakonicznie biuro prasowe spółki.

Jak to prawo wygląda obecnie i dlaczego zdecydowana większość Polaków chce je zaostrzyć? Obecnie, kierowców taksówek aplikacyjnych – niezależnie od narodowości i kraju pochodzenia – dotyczą te same wymogi, co prowadzących tzw. tradycyjne taksówki. Do wykonywania tego zawodu niezbędne są zaświadczenie o niekaralności, polskie prawo jazdy oraz badania lekarskie. 

Wprowadzenie takiego wymogu – egzaminu z wiedzy i umiejętności jazdy w WORD – może być prawnie niemożliwe. Polska ratyfikowała Konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, która zobowiązuje ją do uznawania praw jazdy innych sygnatariuszy. Należy do nich większość państw poradzieckich – Rosja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan, Uzbekistan czy Gruzja.

Jak obecnie wygląda weryfikacja taksówkarzy zza granicy?

Od czerwca 2024 r. kierowcy cudzoziemcy, którzy chcą zajmować się przewozem osób w Polsce muszą  posiadać uprawnienie do kierowania pojazdem potwierdzone prawem jazdy wydanym w Polsce. Wymóg co prawda wyeliminował posiadaczy fałszywych dokumentów, jednak całościowego problemu nie rozwiązał. Urzędnik, wydając kierowcy polskie prawo jazdy, nie bada w żadnym stopniu umiejętności i jego wiedzy o przepisach drogowych. Gminne wydziały komunikacji na podstawie zagranicznych dokumentów wydają kierowcom polskie dokumenty, potwierdzając wyłącznie ich autentyczność.

– To formalność, a nie żadna kontrola nad kierowcami taksówek. Od tego również nie polepszyło się bezpieczeństwo w przewozach. Polska powinna wprowadzić obowiązek egzaminu w naszym kraju dla obcokrajowca, który chce przewozić ludzi, a także test znajomości języka polskiego na poziomie A2 lub B1 – dodaje Saturski. Obecnie, by dostać licencję, przewoźnicy muszą przedłożyć zaświadczenie o niekaralności z polskiego Krajowego Rejestru Karnego. – To kolejny przepis, z którego niewiele wynika. Ktoś, kto przyjeżdża do naszego kraju, by pracować jako kierowca i składa wniosek po tygodniu bycia w Polsce, naprawdę nie zdążył jeszcze trafić do rejestru – dodaje związkowiec.

Jak ujawniła niedawno „Rz” Ministerstwo Infrastruktury ma tego świadomość i pracuje nad przepisami, by wyeliminować kierowców spoza  państw UE lub EFTA z wyrokami we własnych krajach.

Jeszcze w 2023 r., po fali napaści seksualnych w przewozach na aplikację przez kierowców zza granicy, policja zaczęła masowo kontrolować taksówki. Wpadło sporo kierowców z podrobionymi czy wręcz kupionymi prawami jazdy. Tylko podczas jednej policyjnej akcji w Warszawie na 189 sprawdzonych osób, aż 12 miało fałszywe prawa jazdy lub prowadziło mimo zakazu. Uber i Bolt zaczęły skrupulatniej weryfikować kierowców, a kiedy w czerwcu 2024 r. rząd wprowadził wymóg posiadania polskiego prawa jazdy, wyeliminowano ok. jednej trzeciej kierowców z aplikacji.

Czytaj więcej

Bezpieczniej w taxi z aplikacji. Radykalny spadek napaści seksualnych

Ani policja, ani ministerstwo nie zbierają informacji o cudzoziemskich taksówkach

Wypadki czy kolizje z udziałem taksówkarzy cudzoziemców zdarzają się często, ale rzadko są tak drastyczne, jak ten w Ząbkach. Choć i takie mają miejsce. W kwietniu 2025 r. w Krakowie – Nowej Hucie, na skrzyżowaniu al. Róż i ul. Rydza-Śmigłego 24-letni Mark M., obywatel Ukrainy, jadąc toyotą nie ustąpił pierwszeństwa autobusowi miejskiemu, co doprowadziło do zderzenia. Autobus po uderzeniu zjechał z toru jazdy, ściął latarnie i uderzył w drzewo. W wypadku rannych zostało 19 osób, w tym część ciężko.

Podobny wypadek, zderzenie z tramwajem zaliczył inny ukraiński taksówkarz na warszawskiej Pradze (2025 r.).

Co mówią policyjne statystyki? Nie diagnozują problemu. „Komenda Główna Policji nie gromadzi danych dotyczących cudzoziemców świadczących usługi przewozowe” – wyjaśnia asp. szt. Aleksandra Laskowska z KGP.

Optymizmem może jednak napawać to, że w tym roku liczba przestępstw drogowych spowodowanych przez cudzoziemców (dotyczy także przewoźników) zmalała.  Od stycznia do końca maja 2026 r. podejrzanych o popełnienie przestępstw drogowych było 1726 cudzoziemców. W analogicznym okresie 2025 r. było ich 2000. W tej grupie są powszechne przestępstwa wśród cudzoziemców, jak kierowanie pojazdami wbrew sądowym zakazom czy przemyt ludzi z białoruskiej granicy (procederem masowo trudnią się ukraińscy i gruzińscy kierowcy). 

Czytaj więcej

Mniej śmierci na drogach. Co sprawiło, że kierowcy zdjęli nogę z gazu?

Uber codziennie weryfikuje swoich kierowców w bazie CEPIK. A kierowca, który utracił uprawnienia, zostaje automatycznie zablokowany w aplikacji. 

Jak ujawniła niedawno „Rz”, kierowców spoza państw UE do brawury na polskich drogach „zachęca” bezkarność. Brak umów międzynarodowych, na podstawie których można byłoby ustalić dane samochodu cudzoziemca chwyconego na fotoradarze, kończy się tym, że mandat idzie do kosza. Skala jest ogromna. Kierowcy aut spoza Unii, głównie z Ukrainy, popełnili w ubiegłym roku w Polsce ponad 120 tys. wykroczeń drogowych. Ile mandatów z fotoradarów nałożono? Niespełna 3,5 tys.

Okazuje się, że Ministerstwo Infrastruktury nie posiada nawet danych na temat liczby cudzoziemców wykonujących pracę przewozu osób w Polsce.