Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie luki w przepisach sprawiają, że weryfikacja umiejętności zagranicznych kierowców jest ograniczona.
  • Dlaczego obowiązkowy egzamin na prawo jazdy nie jest jedynym rozważanym rozwiązaniem problemu bezpieczeństwa.
  • Jakie zmiany proponują eksperci, by skuteczniej egzekwować odpowiedzialność od kierowców i platform przewozowych.

Do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego dwie osoby zginęły na miejscu, a trzecia walczy o życie w szpitalu, doszło po tym, jak 37-letni kierowca przewozów na aplikację będąc na prawym pasie do skrętu tuż przed skrzyżowaniem nagle postanowił zawrócić. Przecinając dwa pasy wjechał wprost pod pędzące lewym pasem auto, które po zderzeniu uderzyło w słup sygnalizacji świetlnej.

Prokuratura postawiła tureckiemu kierowcy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i zawnioskowała o tymczasowy areszt. Zachowanie kierowcy taksówki było tak nieodpowiedzialne i nieracjonalne, a przy tym brzemienne w skutki, że wśród internatów na nowo rozgorzała dyskusja o bezpieczeństwie w przewozach na aplikację, w których dominują kierowcy z zagranicy, głównie z krajów pozaunijnych.

108

kierujących w przewozach na aplikacje zostało złapanych na jeździe bez uprawnień do prowadzenia pojazdów

w 2025 roku

Dwa lata temu co prawda weszły w życie przepisy, które nakładają obowiązek posiadania polskiego prawa jazdy jako warunek konieczny dla uzyskania licencji taksówkarskiej (niezbędnej do wykonywania przewozów na aplikację), jednak w tym celu wystarczy wymiana dokumentu. To bardzo prosta procedura administracyjna, która nie wiąże się z żadnym dodatkowym szkoleniem czy egzaminem, a jedynie z uiszczeniem opłaty. Wynika to z Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, która gwarantuje wzajemne uznawanie praw jazdy przez 80 państw, które są stronami konwencji.

Czytaj więcej

Bardzo groźny wypadek w podwarszawskich Ząbkach. Kierowca zawracał z prawego pasa

Kierowcy z zagranicy. Polskie prawo jazdy to tylko formalność

W ten sposób zagraniczny kierowca może legalnie wozić pasażerów niezależnie od tego, czy tryb uzyskiwania uprawnień w kraju pochodzenia jest choćby zbliżony do europejskich standardów, jak też od tego, czy zdobył on uprawnienia w swoim kraju legalnie. Dlatego część internautów wskazuje, że samo posiadanie polskiego prawa jazdy to mało i warunkiem wykonywania odpłatnego przewozu osób powinno być zdanie egzaminu w Polsce lub innym kraju unijnym.

Czytaj więcej

Sprawa adwokata od „trumny na kołach”. Jest wniosek o rozważanie kasacji do PK

Jeszcze przed tragicznym wydarzeniem z ostatniego weekendu poseł Jarosław Krajewski z Prawa i Sprawiedliwości chciał sprawdzić skuteczność nadzoru nad kierowcami wykonującymi przewóz osób w latach 2024-2026 i uzyskać informacje w sprawie wypadków, kolizji drogowych i wykroczeń z udziałem cudzoziemców. W tym celu skierował interpelacje do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Infrastruktury.

10160 wykroczeń

popełnili kierowcy w przewozach na aplikację w 2025 r. To 0,22 proc. ogólnej liczby wykroczeń

– Przyczynkiem były nasilające się zgłoszenia od mieszkańców Warszawy dotyczące przewozów realizowanych przez Uber i Bolt – mówi poseł Jarosław Krajewski.

W odpowiedzi MSWiA poinformowało, że policja gromadzi informacje dotyczące kontroli taksówek wykorzystujących aplikacje do przewozu osób dopiero od 1 stycznia 2025 r.

I tak w 2025 r. ujawniono 108 kierujących nieposiadających uprawnień (0,23 proc. ogólnej liczby takich naruszeń), 10160 wykroczeń drogowych, zatrzymano 207 praw jazdy, zatrzymano 1251 dowodów rejestracyjnych oraz ujawniono łącznie 615 naruszeń z ustawy o transporcie drogowym. W tym 229 związanych z brakiem wymaganej licencji lub wypisu i  97 w związku z brakiem polskiego prawa jazdy w czasie wykonywania przewozu drogowego osób taksówką.

Z kolei od 1 stycznia do 31 marca 2026 ujawniono 37 kierujących nieposiadających uprawnień, 4 549 wykroczeń drogowych, zatrzymano 78 praw jazdy i 554 dowody rejestracyjne oraz stwierdzono 215 naruszeń z ustawy o transporcie drogowym (95 związanych z brakiem wymaganej licencji lub wypisu, 1 naruszenie w związku z brakiem polskiego prawa jazdy).

Jednocześnie trzeba zauważyć, że gromadząc dane dotyczące kontroli taksówek, policja nie prowadzi statystyk dotyczących naruszeń popełnianych przez obcokrajowców. Narodowość sprawców jest rejestrowana tylko w ogólnych statystykach dotyczących wykroczeń popełnianych przez ogół kierowców.

Czytaj więcej

Niewypłacalny ubezpieczyciel, to nie koniec dla poszkodowanego

 – Bezpieczeństwo przewozów osób wymaga monitowania. Regularnie mamy doniesienia mediów o wypadkach czy kolizjach z udziałem przewozów na aplikację. Jeszcze więcej takich przykładów niebezpiecznych zachowań można znaleźć w mediach społecznościowych. Brak działań ze strony rządu będzie wywieszeniem białej flagi i przyzwoleniem na popełnianie przestępstw czy wykroczeń. Od rządu oczekuję konkretnych propozycji zmian, które zwiększą bezpieczeństwo pasażerów przewozów, a także innych uczestników ruchu – mówi Jarosław Krajewski. Przypomina, że jego ugrupowanie złożyło w ubiegłym roku projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym, który zakładał wymóg przedstawienia zaświadczenia o niekaralności nie tylko z polskiego KRK, ale także z kraju pochodzenia, poświadczonego przez ambasadę danego kraju. Zaświadczenie o niekaralności uzyskane z polskiego KRK świadczy tylko o tym, że taka osoba ma czystą kartotekę nad Wisłą, a nic nie mówi o rzeczywistej historii kryminalnej danej osoby. 

– To dla mnie fundamentalna kwestia. Nie możemy dopuścić do tego, że przewozy osób będą wykonywały osoby w przeszłości karane, czasem za ciężkie przestępstwa. Wolałbym postawić na bezpieczeństwo nawet kosztem wydłużenia procedury uzyskiwania licencji. Warto też przedyskutować kwestie uprawnień kierowców. W niektórych krajach przepisy drogowe niby obowiązują, ale na drodze jeździ się według zasady: „kto pierwszy, ten lepszy”. Nie ma zgody na to, by także na polskich ulicach była taka wolna amerykanka – dodaje poseł Krajewski.

Mniejsza tolerancja za naruszenia

Zdaniem mec. Pawła Judka, specjalizującego się w prawie transportowym, przed wprowadzeniem takiego wymogu należałoby zbadać, czy zagraniczni kierowcy, którzy wymienili swoje prawa jazdy na polskie, częściej naruszają przepisy ruchu drogowego niż osoby, które przeszły szkolenie i zdały egzamin w Polsce. A takich danych nie ma.

– Dlatego uważam, że należałby raczej wprowadzić regulacje zmierzające do szybszego zawieszenia licencji lub nawet jej odebrania w przypadku popełniania określonych wykroczeń czy przestępstw drogowych. To mogłoby przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa w przewozach, a jednocześnie przez fakt, że skierowane byłoby do wszystkich taksówkarzy, nie pojawiałby się zarzut dyskryminacji ze względu na narodowość – mówi mec. Paweł Judek.

– Gdy ktoś wykonuje zawód, w którym odpowiada za życie i zdrowie przewożonych osób, takie zaostrzenie wymagań byłoby uzasadnione, a konsekwencje nieprzestrzegania przepisów powinny być bardziej dotkliwe. Warto też pomyśleć o nałożeniu większych rygorów na pośredników przy przewozie osób, zwłaszcza za dopuszczenie do wykonywania usług bez wymaganych uprawnień, ale przede wszystkim o rzeczywistym pociąganiu do odpowiedzialności takich podmiotów – dodaje adwokat.

Czytaj więcej

Brak umów z Ukrainą blokuje ściąganie mandatów. Skala problemu rośnie

Wypadki w taksówkach, co z odszkodowaniem?

Z przedstawionych przez MSWiA danych wynika, że naruszenia przepisów popełnianych przez kierowców w przewozach na aplikację nie stanowią nawet proc. wszystkich takich czynów popełnianych przez ogół kierowców. Jednak brak danych dotyczących populacji kierowców w tych przewozach nie pozwala wyciągnąć wniosków co do tego, czy popełniają oni wykroczenia i przestępstwa drogowe częściej czy mniej w stosunku do ogółu kierowców czy też w stosunku do pozostałych taksówkarzy. 

 – W naszej praktyce zdecydowanie częściej zajmujemy się wypadkami, do których doszło w tzw. przewozach na aplikację niż w tradycyjnych przewozach taksówkarskich. Wynika to, po pierwsze, z tego, że w ostatnich latach przewozy na aplikację są o wiele bardziej popularne, a po drugie, z tego, że są one wykonywane głównie przez kierowców zagranicznych, co przekłada się na jakość wykonywanych usług. Mam tu na myśli przede wszystkim prędkość jazdy czy przestrzeganie przepisów ruchu drogowego, co skutkuje wypadkami. To naturalne, że im te usługi świadczy więcej kierowców, którzy nie są do końca zaznajomieni z ruchem drogowym w Polsce, tym więcej takich zdarzeń – mówi Rafał Latos z kancelarii Effect, specjalizującej się w odszkodowaniach komunikacyjnych.

Wszystkie auta mają obowiązkowe ubezpieczenie OC, a w razie jego braku roszczenie można kierować do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jeśli chodzi o obcokrajowców, to problemem, jaki czasem występuje, są trudności z ustaleniem miejsca ich pobytu po wypadku

Rafał Latos, kancelaria Effect

Jak dodaje, w przypadku szkód na osobie pasażer jest zawsze chroniony. Możliwość uzyskania odszkodowania jest taka sama niezależnie od tego, czy ktoś jechał taksówką, czy pojazdem Ubera lub Bolta.  – Wszystkie auta mają obowiązkowe ubezpieczenie OC, a w razie jego braku roszczenie można kierować do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jeśli chodzi o obcokrajowców, to problemem, jaki czasem występuje, są trudności z ustaleniem miejsca ich pobytu po wypadku. Im bardziej poważny wypadek, tym większa szansa, że jego sprawca zniknie. Natomiast to nie uniemożliwia dochodzenia odszkodowania. Jeśli okoliczności sprawy są jasne, bo np. istnieje zapis z monitoringu czy inne dowody jednoznacznie wskazujące na winę kierowcy, to odszkodowanie wciąż się należy i ubezpieczyciel nie może uzależniać jego wypłaty od skazania tej osoby wyrokiem. Gorzej, gdy okoliczności wypadku są sporne, a żaden z uczestników wypadku nie przyznał się do winy – podsumowuje Rafał Latos.

Czytaj więcej

Taksówkarze chcą większej kontroli nad kierowcami z aplikacji. Co proponują?