W grudniu ubiegłego roku Da Campo został uznany za niezdolnego do służby wojskowej, ponieważ armia uznała, iż nie jest w stanie przystosować się do przestrzeganej przez niego ścisłej wegańskiej diety oraz zagwarantować mu prawa do nie chodzenia w skórzanych butach (Da Campo deklarował, że sam zapłaci za buty z tworzywa syntetycznego).
Da Campo nie mógł też odbyć służby zastępczej, jako osoba uznana za niezdolną do służby. To z kolei wiązało się z koniecznością płacenia przez niego dodatkowego podatku do momentu ukończenia 30. roku życia.
Mężczyzna postanowił więc walczyć o swoje prawo do służby wojskowej przez sądem. W marcu przegrał jednak sprawę przed sądem w Lozannie.
Szwajcar odwołał się od wyroku do Federalnego Sądu Administracyjnego argumentując, że decyzja armii jest sprzeczna z prawem człowieka do zachowywania własnych przekonań. Jego zdaniem nie było żadnych podstaw prawnych, by - kierując się jedynie jego weganizmem - uznać go za niezdolnego do służby wojskowej. Da Campo dodał, że wymaganie od niego podatku za to, jaki wyznaje światopogląd jest dyskryminacją i narusza zasadę proporcjonalności.
Sąd Administracyjny nakazał, by armia jeszcze raz rozważyła swoją decyzję w sprawie Da Campo. Przedstawiciele wojska ostatecznie uznali mężczyznę za zdolnego do służby.
- Wokół nas jest coraz więcej wegan, jestem szczęśliwy, że armia zdecydowała się dostosować do zmieniającej się rzeczywistości. Weganie powinni mieć te same prawa i obowiązki co inni obywatele. Nie można wymagać od nich podatku tylko za to, że nie chcą zakładać butów, przez które musiały ginąć zwierzęta - powiedział Szwajcar.
Da Campo tłumaczy też, że choć sprzeciwia się "niepotrzebnemu zabijaniu zwierząt przez ludzi", to jednocześnie "obrona demokracji i współobywateli przed agresją innego państwa", która może wymagać zabijania ludzi, wydaje mu się "całkowicie uzasadniona".