Zwierzęta na amerykańskich lotniskach nie są niczym nowym. Oprócz powszechnie już stosowanej metody wykrywania przez psy narkotyków i innych nielegalnie przemycanych substancji, zwierzęta pełnią też inną rolę - uspokajają i rozluźniają zdenerwowanych podróżnych.

Jako pierwsze tę metodę zastosowało lotnisko w San Jose w Kalifornii, po ataku na World Trade Center we wrześniu 2001 roku. Od tego momentu wiele amerykańskich lotnisk zaprosiło do siebie psy, pełniące rolę terapeutów, a - jak się podkreśla - "zawsze inne" lotnisko w San Francisco na tym stanowisku zatrudniło... świnki. Amerykańskich lotnisk, które w ten sposób troszczą się o samopoczucie swoich klientów, jest już 30.

Kiedy  lotnisko w Cincinnati usłyszało o ofercie farmy Seven Oakes, zdecydowało się, że to miniaturowe koniki zajmą się uspokajaniem podróżujących. Konie mają doświadczenie - pracowały jako terapeuci w domach starców, ale też ze studentami podczas sesji egzaminacyjnych.

Przed kontaktem z pasażerami samolotów zwierzęta przeszły specjalne szkolenie, aby nie stresował ich tłum na lotniskach i panujący tam zwykle chaos.

Jak mówi właścicielka koników Lisa Moad, reakcja pasażerów na zwierzęta była fantastyczna. - Wiele osób dziękuje nam za ten pomysł, bo potrzebowały wsparcia przed wejściem na pokład samolotu.

Obecnie jako kandydaci na terapeutów rozpatrywane są osiołki.