USA rozmieszcza w Korei Południowej system THAAD w związku z kolejnymi próbami rakietowymi przeprowadzanymi przez Koreę Północną. Napięcie na Półwyspie Koreańskim jest bardzo wysokie, po tym jak Pjongjang przeprowadził 3 września próbę atomową z użyciem - jak twierdzi Północ - bomby wodorowej.

Ministerstwo obrony Korei Południowej poinformowało 6 września, że cztery amerykańskie wyrzutnie zostaną rozmieszczone na byłym polu golfowym położonym ok. 200 km na południe od Seulu. W rejonie tym znajdują się już dwie wyrzutnie i potężny radar, który ma wykrywać nadlatujące z Północy rakiety.

8 tysięcy policjantów południowokoreańskich brało udział w przełamaniu blokady na jedynej drodze prowadzącej do miejsca, w którym mają znaleźć się dodatkowe wyrzutnie. Ok. 300 mieszkańców wioski Soseong-ri protestowało przeciwko systemowi THAAD.

W starciach między protestującymi a policją rannych zostało 38 osób, 21 trafiło do szpitala. Życie żadnego z rannych nie jest zagrożone - zapewniają południowokoreańskie służby.

Protest mieszkańców wioski nie jest motywowany politycznie - jak podkreśla Reuters. Protestują oni jedynie przeciwko zwiększeniu obecności armii w rejonie, co ma destabilizować ich codzienne życie.

Przeciwko rozmieszczeniu systemu THAAD w Korei Południowej protestowały Chiny, które uważają, że będący elementem tego systemu radar może penetrować również chińskie terytorium co prowadzi do zachwiania równowagi sił w regionie.

Korea Południowa podkreśla z kolei, że rozmieszczenie THAAD jest niezbędne w związku z zagrożeniem ze strony Korei Północnej.