Chociaż program „Praca dla więźnia" działa już niemal półtora roku, nie zwiększyła się liczba skazanych podnoszących swoje kwalifikacje. To martwi przedsiębiorców, którzy przy coraz większych niedoborach pracowników chętnie by ich zatrudnili.

– 1 września 2017 r. we wszystkich Centrach Kształcenia Ustawicznego naukę rozpoczęło 3036 słuchaczy – informuje mjr Elżbieta Krakowska, rzeczniczka dyrektora generalnego Służby Więziennej. Jak dodaje, liczba uczących się skazanych od lat pozostaje na niezmienionym poziomie. To około 4500 osób. Dla porównania, na koniec sierpnia tego roku w ośrodkach penitencjarnych w całej Polsce było 73 417 osadzonych. Z nich pracowała mniej niż połowa (35 204 osoby).

– W obecnej sytuacji na rynku pracy wielu przedsiębiorców, tam, gdzie jest to możliwe, chętnie zatrudniłoby więźniów – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Ale ważne jest, by byli oni wykwalifikowani. Myślę, że Służba Więzienna powinna zachęcać ich do podnoszenia kwalifikacji – dodaje.

– Do niedawna więźniowie byli tą grupą, której było ciężko znaleźć zatrudnienie. Dziś czasy się zmieniły i jeśli więzień czy były osadzony ma wykształcenie budowlane albo w zakresie przetwórstwa przemysłowego, to pracę znajduje praktycznie od ręki – podkreśla prof. Jacek Męcina, dyrektor Instytutu Polityki Społecznej UW.

Jego zdaniem dobrym pomysłem byłoby połączenie programu „Praca dla więźnia" z realizowanymi w Polsce programami resocjalizacyjnymi.

W Polsce przy zakładach karnych i aresztach śledczych działa obecnie 18 Centrów Kształcenia Ustawicznego. W ich skład wchodzą wszystkie typy szkół od podstawowej do policealnej. Prowadzone są też kwalifikacyjne kursy zawodowe, na których więźniowie przygotowują się do pracy w takich zawodach, jak m.in. ślusarz, kucharz, malarz, tapeciarz, stolarz, mechanik monter maszyn i urządzeń, elektryk, betoniarz zbrojarz, murarz, introligator, technik robót wykończeniowych, krawiec, fryzjer, cukiernik czy blacharz. – Oferta kursów zawodowych skierowanych do osadzonych odbywających u nas karę pozbawienia wolności dostosowana jest do lokalnego rynku pracy, ale też do potrzeb skazanych – tłumaczy Dawid Makowski, rzecznik prasowy dyrektora Zakładu Karnego w Opolu, gdzie więźniowie są mocno zachęcani do nauki. A liczba szkolących się osób w ostatnim roku wzrosła z 30 do 40.

– Niestety, często jest tak, że nawet jeśli więźniowie chcą się uczyć, to problemem są ich możliwości intelektualne – wyjaśnia dr Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa. – Ale problemem jest też słabo wykształcona i zbyt mało liczba kadra więzienna, która nie zawsze potrafi ich odpowiednio motywować do nauki – podsumowuje ekspert.