- Nie oznaczył miejsca zdarzenia nawet trójkątem ostrzegawczym więc spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym dla innych użytkowników drogi – mówi podkomisarz Ewa Rejn-Kozak, rzecznik puławskiej policji.

W nocy dyżurny został powiadomiony, że na trasie S17, przed węzłem Żyrzyn stoi samochód ciężarowy załadowany drewnem. Samochód nie był w żaden sposób oznakowany. Nie miał włączonych świateł awaryjnych, ani pozycyjnych. Nie było przed nim nawet trójkąta ostrzegawczego. Policjanci ustalili, że samochód należy do 37 - letniego mieszkańca gminy Żyrzyn. Mundurowi pojechali do niego, do domu. Tam zastali właściciela.

- Z jego relacji wynikało, że w czasie gdy jechał zestawem drogą S17, awarii uległo koło naczepy. Dlatego zostawił pojazd i pieszo poszedł do domu – mówi policjantka.

Kierowca w rozmowie z policjantami przyznał, że nie miał trójkąta ostrzegawczego. Nie poczuwał się do winy, gdyż jego zdaniem nic się nie stało.

Innego zdania byli funkcjonariusze, którzy niejednokrotnie uczestniczyli w zdarzeniach drogowych, gdzie w wyniku najechania na stojący pojazd dochodziło do poważanych obrażeń, a nawet śmierci. Policjanci zaproponowali kierowcy mandat karny w wysokości 1,5 tys. zł za niezachowanie należytej ostrożności na drodze publicznej i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa dla ruchu drogowego.

Właściciel tira odmówił przyjęcia mandatu. – Twierdził, że nikomu nic się nie stało, dlatego teraz sprawa trafi do sądu, który może ukarać mężczyznę grzywną – mówi podkom. Rejn-Kozak

Przypomina, że maksymalna kara grzywny nałożona przez sąd wynosi obecnie 30 tysięcy złotych.