Berlińska prokuratura wniosła właśnie akt oskarżenia przeciwko dwu braciom, którzy uznali latem tego roku, że jedynym sposobem na uratowanie honoru rodziny jest pozbawienie siostry życia. Zapakowali następnie jej ciało w walizę i przewieźli pociągiem do Bawarii, gdzie pogrzebali je w lesie. Motywem zbrodni był fakt, że siostra sprawców opuściła męża i mieszkała podobno z innym mężczyzną. Skalała tym samym nie tylko swój honor, ale i całej rodziny.

Sprawa wywołała kolejną dyskusję o tzw. morderstwach honorowych. – W takim określeniu mieści się swego rodzaju usprawiedliwienie dla sprawców. Zbrodnia w Berlinie nie była morderstwem tego rodzaju, lecz kolejnym femicydem – twierdzi była senator Berlina Elke Breitenbach ds. imigracji i spraw socjalnych. Termin femicyd oznacza pozbawianie życia kobiet najczęściej przez mężów lub partnerów. Takich przypadków jest w Niemczech co roku ponad 100. Z kolei tzw. morderstw honorowych jest kilkadziesiąt rocznie.

W niemieckich mediach społecznościowych nie brak oburzenia, że sądy stosują jakoby taryfę ulgową wobec sprawców zbrodni „honorowych", kierujących się rzekomymi motywami religijnymi czy też osadzonymi w tradycji odległego kręgu kulturowego. – Porównałam 78 przypadków morderstw honorowych z klasycznymi zabójstwami kobiet w układach partnerskich i wnioski są takie, że sprawcy tych pierwszych zbrodni są karani surowiej niż ci drudzy – mówi dziennikowi „Tagesspiegel" socjolożka Julia Kasselt, znana badaczka tych zjawisk.

Nie przekonuje to krytyków z prawicowych środowisk antyimigracyjnych, zwłaszcza zwolenników Alternatywy dla Niemiec (AfD). Jednym z ich koronnych argumentów jest wyrok w słynnej sprawie 23-letniej Hatun Sürücü sprzed kilkunastu lat.

Została zastrzelona na przystanku autobusowym w Berlinie przez jednego z braci, któremu towarzyszyli inni członkowie rodziny. Sprawca został wytypowany w wyniku narady rodzinnej, gdyż jako niepełnoletniemu groził mu niższy wymiar kary. Tak zresztą się stało i dostał dziewięć lat. Jego siostra zawiniła tym, że rozstała się mężem, który był jej kuzynem i za którego została wydana, mając 16 lat.

Czytaj więcej

Zabójstwo Qandeel Baloch. Brat celebrytki skazany na dożywocie

Inny przypadek. Pięć lat temu imigrant z Czeczenii zamordował swą żonę, którą podejrzewał o niewierność. Zadał jej kilkanaście ciosów nożem, ciało wyrzucił przez okno, po czym już na ulicy poderżnął jej gardło. W całym kraju zawrzało, gdy został skazany nie na dożywocie, a więc jak za morderstwo, lecz na 13 lat, jak za zwykłe zabójstwo.

Organizacja Terres des Femmes naliczyła w 2019 r. 38 morderstw honorowych plus 40 usiłowań. Niemal połowa sprawców miała turecki rodowód, 11 pochodziło z Syrii, a ośmiu z Iraku.

– Od lat nie notujemy wzrostu liczby morderstw honorowych, ale gdy zostają ujawnione i upublicznione przez media, powstaje wrażenie, że jest zgoła inaczej – mówi „Rzeczpospolitej" Murat Ham, niemiecki autor pochodzenia tureckiego.

Innego zdania jest Godula Kosack, szefowa Terres des Femmes. Udowadnia, że zjawisko to jest szczytem góry lodowej, u której podstaw leży skandaliczne traktowanie kobiet przez mężów czy zmuszanie do małżeństwa dziewcząt w niektórych środowiskach imigranckich. Oczywiście jest to karalne. Jednak kobiet zgłaszających czyny karalne z kręgów muzułmańskich jest znikoma ilość.