Kongres Ruchów Miejskich – tak będzie się nazywać nowy związek stowarzyszeń o ambicjach wpływania na prace rządu i Sejmu. W sobotę w Toruniu odbędzie się jego spotkanie założycielskie.

– Wezmą w nim udział przedstawiciele 20 stowarzyszeń. Później do federacji dołączą kolejne. Będziemy pracować nad statutem, a jeśli zdążymy, wybierzemy członków władz. Funkcje będą sprawowane w sposób rotacyjny – mówi Piotr Wielgus, działacz miejski z Torunia i organizator sobotniego spotkania.

Dodaje, że związek zostanie zarejestrowany w sądzie. Tym samym faktem stanie się formalne złączenie najważniejszych ruchów miejskich działających w Polsce.

Czym są ruchy miejskie? Zrzeszają aktywistów, który głoszą tezy o przywróceniu miast mieszkańcom. Domagają się m.in. konsultacji społecznych dotyczących budżetu, zmniejszenia roli transportu samochodowego i rewitalizacji obszarów zdegradowanych.

Istotną rolę odgrywają w około 20 miastach. Najbardziej znane ruchy to m.in. poznańskie Prawo do Miasta, warszawskie Miasto Jest Nasze, działający w stolicy Małopolski Kraków Przeciw Igrzyskom, Czas Mieszkańców z Torunia i Ludzie dla Miasta z Gorzowa Wielkopolskiego.

Głośno stało się o nich dzięki sukcesom wyborczym w 2014 r. W Gorzowie fotel prezydenta wywalczył związany z ruchami Jacek Wójcicki. Zwycięzca wyborów w Poznaniu Jacek Jaśkowiak startował co prawda z ramienia PO, jednak wywodzi się z Porozumienia My-Poznaniacy.

Ruchy miejskie za swój sukces uważają też rezygnację przez Kraków ze starań o organizację igrzysk olimpijskich, a także wprowadzenie w około stu miastach i gminach tzw. budżetów partycypacyjnych. W ich ramach mieszkańcy decydują o tym, na co pójdzie część pieniędzy.

– W ubiegłej kadencji Sejmu nasi eksperci w dużym stopniu pomogli przygotować Krajową Politykę Miejską i pracowali przy ustawie o rewitalizacji – dodaje Piotr Wielgus.

Jego zdaniem ruchy miejskie będą się rozwijać, bo „mieszkańcy coraz częściej chcą mieć wpływ na rzeczywistość". Dlatego stowarzyszenia od lat zacieśniają współpracę. Przed wyborami samorządowymi 11 z nich zawiązało Porozumienie Ruchów Miejskich, ale nie zdecydowały się nadać mu osobowości prawnej.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Co roku odbywają się też ogólnopolskie kongresy. Podczas ubiegłorocznego w Gorzowie Wielkopolskim stowarzyszenia przyjęły manifest programowy „15 tez o mieście" i zdecydowały o stworzeniu federacji. Tę właśnie decyzję wprowadzą w życie w sobotę, inicjując działalność związku Kongres Ruchów Miejskich.

Do czego jest potrzebny taki związek? – Istnienie federacji pomoże nam lepiej włączać się w prace w Sejmie i w rządzie nad aktami prawnymi dotyczącymi miast i samorządów – uzasadnia Piotr Wielgus.

Pojawiają się jednak też pytania, czy nowa organizacja będzie się starała zaistnieć w polityce partyjnej. Wybory samorządowe w 2018 r. mogą okazać się kluczowe dla sceny politycznej, bo dopiero po nich nastąpią elekcje parlamentarna i prezydencka. Takie wybory są jednocześnie trudne dla małych partii z powodu konieczności wystawienia dużej liczby kandydatów.

– Trudno wyrokować, jaka będzie przyszłość ruchów miejskich. Przykładowo Partia Razem, która zaistniała przed wyborami do Sejmu, teraz ma gorszy okres – mówi poseł PiS Maks Kraczkowski. – Jednak jeśli związek stowarzyszeń okaże się sprawną organizacją, stanie się atrakcyjnym partnerem dla wielu partii politycznych – dodaje.

Obserwując politykę sejmową, można odnieść wrażenie, że ruchom miejskim najbliżej jest do Nowoczesnej. Dwie posłanki tej partii są związane z ruchami: Ewa Lieder i Joanna Scheuring-Wielgus. Ta druga jest żoną Piotra Wielgusa.

Posłanka zapewnia jednak, że Nowoczesna nie dąży do wykorzystania ruchów miejskich. – Wchodząc do Sejmu, pozostałam oczywiście sympatyczką ruchów, jednak przestałam się z tym afiszować – mówi Joanna Scheuring-Wielgus. – Poza tym w ruchach miejskich działają ludzie o różnych poglądach politycznych. Łączy je coś, co nazywamy miastopoglądem. Dlatego nigdy ruchy nie staną się partią – dodaje.

Również politolog dr hab. Rafał Chwedoruk uważa, że ruchy miejskie są silnie zróżnicowane politycznie. – Często są przystanią dla polityków, którzy przegrali rywalizację partyjną, a inni działacze bardzo łatwo potrafią wejść w krąg oddziaływania największych formacji – mówi.

W odróżnieniu od działaczy ruchów miejskich politolog twierdzi, że najlepszy okres mają one za sobą. – Ich sukcesy w największym stopniu wynikały z kryzysu liberalnej strony polskiej polityki i rozczarowania znacznej części elektoratu PO – tłumaczy Chwedoruk.